reklama

Wątek spacerowy

No i po kolędzie. Jak ksiądz przyszedł i zaczęliśmy się modlić, to Miki zaczepił go swoim uśmiechem w stylu "he, he" (bo tak się ostatnio śmieje). A potem jak ksiądz dał krzyżyk do pocałowania, to Miki nastawił się, że on też chce :laugh2: :laugh2: :laugh2: Ksiądz się zaśmiał i powiedział, że mu nie da, żeby się nie wystraszył. "Pa pa" nie powiedział ;-)
 
reklama
u nas ksiądz był w poniedziałek ... był i sobie poszedł.. mały był uśmiechnięty ale bez jakiś rewelacji, ksiądz miły ale też jakoś nie przesadnie ...normalnie
 
my w tym roku przyjeliśmy księdza pierwszy raz (mieszkamy tu już 4 lata), było nawet śmiesznie. Najpierw wszedł ministrant i nie patrząc co kto robi (mąż oglądał MTV i w ogóle nie zauważył że ktoś przyszedł) i czy ktoś go słucha zaczął fałszować jakąś biedną kolędę:-D potem potrząsnął puszką dostał 2 zł powiedział że ksiądz jest na 7 piętrze (my mieszkamy na 9) i sobie poszedł. No to mój ukochany stwierdził, że jeszcze zdąży pójść sobie do kibelka. Ledwo tam wszedł, a tu ksiądz dzwoni do drzwi. Mówię mu że mąż w toalecie, ale miał to w nosie i zaczyna się modlić święcić itp. Ja o mało nie ryknęłam głośnym śmiechem, jak sobie wyobraziłam tego mojego biedaka na kibelku, a tu takie modły odchodzą:-D. Potem ksiądz coś tam zagadał, kasy nie chciał:szok: i sobie poszedł. wszystko trwało może 5 min.A w mojej starej parafii ksiądz to nawet pół godz. potrafił siedzieć i gadać o pierdołach:tak::-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry