Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
, ale lepiej wczesniej niz wcale

) sprawdzilam jeszcze raz torbe do szpitala czy wszystko jest i delikatnie obudzilam meza bo skurcze juz byly co 7 min:
no ale po chwili sie przbudzil i sie zapytal czy to faktycznie to i czy jedziemy do szpitala...stwierdzilam ze to jeszcze nie pora ale zaczelismy sie ubierac obdzwonilam wszystkich ze jedziemy rodzic wiec zaczely sie zyczenia powodzenia itd itp. gdy skurcze juz mialam regularne co 5 min postanowilam ze jedziemy (byla 4.30 rano)ale jeszcze po drodze musialam, bo sie uparlam, jechac po aparat co tak tez sie stalo (no przeciez bez niego nie moglo sie obyc;-) ). w szpitalu przyjal mnie taki staaaaaaary dziadek z okularami jak denka od butelki (pomyslalam sobie: pieknie, slepy dziadek bedzie odbieral mi porod) i po stwierdzeniu ze rozwarcie jest na 2cm dopiero powiedzial ze jeszcze dluuuuuuuuga droga przede mna i ze maz moze isc do domu pospac sobie troszke i przyjechac pozniej. polozyli mnie na sali i tak sobie siedzialam i chodzilam i lezalam (czas lecial baaardzo szybko) i o godz 8 przyszedl maz bo chcial ze mna rodzic ale polozna powiadomila go ze nie ma miejsca wogole na porod rodzinny bo jak pech chcial w tym czasie bylo 7 rodzacych i dwa ciecia cesarskie
wiec odeslala go do domu:-( . oczywiscie moglam sie z nim zobaczyc ale ciezko bylo siedziec ze skurczami w poczekalni
na sali porodowej jeszcze nikt nie rodzil polozne mialy duzo pracy bo wszystkie mialy skurcze i byly dwie kobiety z jakimis problemami wiec pozostale pacjentki zostaly odzucone na drugi plan w tym i JA do tej pory mnie nie zbadano ani nie zrobiono lewatywy wiec sobie dalej siedzialam cichutko a skurcze juz mialam coraz silniejsze i co 2 min...
) ze z kad ona to moze wiedziec jak do tej pory jeszcze mnie nikt nie zbadal!!!??!!!troszke sie oburzyla ale wziela mnie w koncu na fotel a wtedy krzyknela
, tylko u mnie bylo juz o 6.55 po
jeszcze raz gratulacje
, a pomiędzy spać mi się chciało. Było przed 16-stą rozwarcie na 8 cm już leżałam na łóżku, okropne bóle przypomniały mi poprzedni poród. Poprosiłą o coś przeciwbólowego bo już nie mogę wytrzymać, ale położna powiedział że to już za późno bo już przy finiszu jesteśmy a to mogłoby tylko zahamować akcję. Położna kazała mi ją wołać jak będę czóła parcie jak na kupkę, w końcu ją wołam, ona pyta jak czuję, ja na to w bólach krzyczę że nie wiem
, ale pewnie to już
. No i faktycznie zaczęły się bóle parte. Dzięki dobrym wskazówkom od położnych w przeciągu 10 min przy trzecim bólu partym o 16.25 urodziłam. Ale to nie koniec szczęścia, mówiłam wszystkim że będzie syn, bo tak niby miało być, a tu położna nic nie mówiąc pokazuje mi dziecko od tyłu i wielki szok
. Mówię - "córka???"
Jaka niespodzianka, podwójne szczęście, chciałam płakać ale nie mogłam ani łzy uronić, szczęście co nie miara, nie do opisania :-). Nawet położne mówiły mi, że jaka szczęśliwa mama..... i tak zawsze powinno być
.
)
.
