oj tak się wydaje że mkną, nam to leci jak... najpierw test i strach i czekanie do jakiegoś przełomowego 13 tyg, pózniej do połówkowego, a teraz to tak sobie myślę aby do 28. Jak to mi ginka powiedziała od tego tyg dziecko moze w miare samodzielnie funkcjonowac poza organizmem matki. Później znowu pewnie będę wyznaczać kolejny przełomowy termin ... ale staram sie cieszyć i wierzyć że będzie ok. Teraz to zastanawiam się jak sobię poradzę, czy będę wiedziała co i jak zrobić żeby malenstwu było dobrze. Opiekowałam się nie raz noworodkami ale tak jakoś ogarnia mnie teraz strach że sobie nie poradzę, ale myślę że każda dojrzała przygotowana na macierzyństwo przyszła mama tak ma. A co do tego gdzie mi się to mieści
heheh no ja mam dobrą przemianę materii i to chyba to, bo poza aerobikiem to ja jestem raczej couch potato
a jak widzę coś co lubię to nie potrafię przejśc obojętnie, a naleśników z truskawkami lub jagodami to nie odmówie choćbym nie wiem jak była najedzona 
ja jak nigdy nie lubiłam czekoladowych słodyczy tak teraz wpierdzielam je na morgi. Co najlepsze śniadanie najlepiej na słodko, obiad na słodko kolacja i wszystkie podwieczorki też, a co ja zrobię, że na mięso spojrzeć nie umiem, o wedlinach jak pomyślę mam drgawki, a nawet ostatnio warzywa mi bokiem wyłażą więc co mam jeść ;-)a zmuszać się do jedzenia mięcha, serów i warzyw nie mam zamiaru. Uwielbiam obecnie słodkie i pewnie to mnie tuczy, jedyne co to mam nadzieje, że cukrzycy ciężarnych mieć nie będę, bo chyba bym nie miała co jeść 
