Emy - kochanie....ale zazdraszczam, ze już za chwilę będziesz tulić maleństwo....i dziękuje, ze się o mnie upomniałaś....
Mało piszę...bo staram się unikać kompa i czytania w necie o tym że może jeszcze być różnie....że przekroczenie magicznego 13 tc o niczym nie świadczy i takie tam....i tym sposobem....raczej mijam komputer...dużo czytam, ogladam Tv i ogólenie odpoczywam i lenie się na maksa....
U nas wszystko ok...18 listopada mamy USG genetyczne...
cieszę się każdym dniem i mam nadzieje, że już nic złego sie nie stanie....choć przed kazdą z wizyt boje się, że usłysze coś złego....
brzuszek delikatnie się pojawia, jeszcze czasami pobolewa..zwłaszcza nocą....no i mam jakies takie wrażenie, że czuje delikatne bąbelki i smyrania tam w środku, ale sama nie wiem czy to maleństwo, czy jelita, czy moje wyobraźnia....choć wczoraj wieczorem to napewno było coś innego niż tylko praca jelit...strasznie śmieszne uczucie smyrania od środka...tak, że wyraźnie czułam, ze to "ciało obce" się tam porusza....
jestem raczej szczupła więc liczę na to, ze dzidziol wcześnie da mi kopa...każdy dzień mnie do tego zbliża...wtedy się uspokoje...bo w razie czego zawsze zmuszę maleństwo do aktywności....i będę miała pewność, ze jeste wszytsko dobrze....
pozatym mam bardzo dużo gęstego, białego śluzu...kilka wkładek dziennie idzie...
marne też są noce.....wybudzam się o 4.00 i czytam do 6.00 bo nie mogę spać...potem nad ranem zasypiam....
buziaki dla Was.....