Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Niech Wam zdrowo rośnie nie mogę się napatrzeć na niego Pokazałam Kacperkowi że niedługo też takiego bąbla bedziemy mieć niech ten czas przyspieszy trochę
Co tam u was????

a pulpecik to z niego jest,wazy se ladnie i powiem ze tak dluzej na rekach i da sie to odczuc te niecale 4kg :-) a w poniedzialek polozna przychodzi do nas i pomierzy i z wazy malego,jestem ciekawa ile przybral bo w 3 dobie jak go zwazyli to spadlo mu 270g i wazyl 3510g. wiec czekam niecierpliwie na jutro i wynik jego objadania sie co 2,5-3h :-)
(uzalezniona od BB)
W szpitalu bylam okolo 18:30,polozna zrobila wywiad i podlaczyla mnie do KTG.Podczas KTG skurcze sie u mnie zaczely,delikatne ale narastaly z kazdym nastepnym bylo tylko gorzej
.Polozna oczywiscie ucieszona bo samo ruszylo no ale po zbadaniu mnie okolo 21:00 oznajmila ze jestesmy jeszcze bardzo daleko bo mam tylko 1cm rozwarcia i szyjka nadal dluga.Wiec kazala mi chodzic,skakc na pilce itd a potem to juz nie dawalam rady weszlam do wanny.Ale ze nic nie postepowalo to o 00:00 odeslali mnie na patologie i kazali sie zrelaksowac tam i czekac do rana jesli cos ruszy a jak nie to wtedy cos podadza na wywolanie
Zrelaksowac sie nie dalo,stekalam tam okropnie bo skurcze byly czeste,dlugie i cholernie bolesne
W pewnym momencie myslalam ze zaczne chodzic po scianach.NO ale o 5 rano 15.11 skurcze byly regularne i co 3minuty to wtedy podlaczyli mnie do KTG i zbadali mnie potem i mialam juz 4-5cm Wiec o 7 odeslali mnie na oddzial porodowy.Oczywiscie lezalam caly czas podlaczona do KTG co bylo okropne bo bol byl okropny a jak lezysz jest jeszcze wiekszy
Okolo 10:00 mialam juz 7cm i poprosilam o ZZO,ktore jakims cudem nie moglo do mnie dojsc bo anestezjolog byl bardzo zajety tamtego dnia,juz mialam przed oczami porod bez znieczulenia w pelnym bolu ehhh i dostalam go po jakis 2,5h
i wiecie co najlepsze ze zbadali mnie przed podaniem bo w takim odstepie czasu juz moglabym zaczac im tam rodzic w kazdej chwili no ale oczywiscie Ja nadal bylam na 7cm i juz z goraczka:-(ZZO zle mi zapodali i nie dzialalo wiec caly porod jechalam tylko na gazie i powietrzu,ktore dzialalo tez do ktoregos momentu ale na pozniejszym etapie to byl juz jak narkotyk,okropnie sie czulam po tym bylo mi sucho w gardle a i czujesz sie jak na haju
Okolo 15:30 mialam pelne rozwarcie i do tego ta infekcje,goraczka mnie meczyla niemilosiernie dziewczyny 39stopni wiec dostalam antybiotyk juz wtedy a parcie szlo mi nawet dobrze,tzn.skupialam sie na kazdym skurczu i parlam z calych sil ale maly jakos nie schodzil w dol,nie przesuwal sie nawet o 1cm i tak okolo 17:10 zdecydowali o CC bo nie bylo postepu a maly byl juz zmeczony a Ja rowniez juz nawet nie kontaktowalam normalnie z tego zmeczenia i przez ta goraczke,plakalam pod koniec z tej calej bezradnosci
No a do CC musieli mi podac drugi raz znieczulenie ale tym razem uzyli podpajeczynkowy jeden zastrzyk w kregoslup i jaka ulga dziewczyny 5minut i bylam sztywna od pasa w dol bez bolu normalnie az polozne mowily ze znowu sie usmiecham :-) no a potem o 18:09 15:11 mialam juz synka na piersi

,kangurowalismy sie(cudowne uczucie,malenstwo na piersi polozone zaraz po wyciagnieciu go)nie moglam sie na niego napatrzec a i wszystkie polozne sie nie mogly napatrzec na jego czuprynke(polozne jak marzenie musze dodac caluski czas ze mna,przy lozku a i podczas CC tez byla) caluski czas jak lezalam a polozne tylko przychodzily i pomagaly dostawiac malego do cycka :-)I tak az do dnia nastepnego do sniadania i okolo 9:00 rano poszlam pod prysznic i juz bylam tak caly czas na nogach z moim synkiem kochanym.Dodam ze moj maz dzielnie mi towarzyszyl podczas porodu,caluski czas byl ze mna az do konca
jedynie na CC nie poszedl bo nie czul sie na silach i nie mam mu tego zazle bo zobaczyl nas zaraz po czyli kolo 18:40 juz dolaczyl do nas w sali pooperacyjnej :-) Opieka w szpitalu super,jestem bardzo zadowolona :-)


Oczywiscie nie obylo sie bez problemu z cycami w szpitalu jak dopadl mnie nawal myslalam ze oszaleje,nie spalam po nocy bo maly nie umialam sie przystawic ehh a dodam ze mam wklesle brodawki tzn teraz to ja juz nawet ich nie mam :/Ssabrinaa, to i tak rzadko je. Karmisz piersia? Bo na cycku to mi dziecko potrafilo co chwile sie zapinac. Chlopak jest bajeczny! Tak mi sie wydawalo ze ciut ciemniejszy niz by to wylacznie ze slowianskiej krwi mialo wynikac, ale nie marudz ze wszystko ma po tatusiu - po Tobie na pewno ma jeszcze przedzialek na pupie. Bedzie rosl i to szybciutko.
i te silikonowe nakladki maly nie umial lapac i sie denerwowal strasznie a on nie nalezy do cierpliwych jesli chodzi o jedzenie hehe i je strasznie lapczywie oj co chwile wypluwal nakladke i potem trzebalo kolejny raz przejsc przez traulme z przystawianiem.W szpitalu odstawilam synka od piersi:/:-((( ale odciagam pokarm i podaje mu go przez butle no i musze dokarmiac czasem Mlekiem modyfikowanym bo czasem nie zdaze odciagnac na czas no ale jestem zadowolona z decyzji gdyz maly jest najedzony,szczesliwy i spi super i mam wtedy czas dla siebie a tak on caly czas na cycku poradzil wisiec bo sie nie najadal przez te nakladki i zle mnie oproznial.
