Alicja, dzięki. Jakoś tak miałam opory z podnoszeniem sztandarów i pianiem hymnów. Wiesz... Raz już się cieszyłam jak to cielę, mało - miałam pewność że jak zawsze się zaszło, się w swoim czasie wyjdzie i szafa gra, a tu jak obuchem przez łeb i... Im większa radość tym większy potem ból, więc staram się brać poprawkę na ew. klęskę, nie cieszyć na zapas, nie zakładać że tym razem musi się udać. Po prostu ciągniemy sobie z dnia na dzień i cieszymy się że kolejny minął, zwłaszcza że teraz jest ten przeklęty ósmy tydzień, w którym poprzednim razem maleństwo umarło. A że dowiedziałam się o tym w dwa tygodnie później, to mam pełną świadomość że nie muszę od razu czuć że coś jest nie tak. Wpadałam tu od czasu do czasu zobaczyć co u ciężarówek z CPP, dziś zobaczyłam że Gosia zasuwa na usg, się odezwałam, ale jednak nadal pogaduję na wątku w który wpadłam w czerwcu. Wiem, jestem ciężarówką, ale też nadal jestem ciężarówką na trzech kołach - nie bardzo stabilną.
Lilijanna,

. No co? Mnie tam na CPP dobrze i póki co, póki nie jestem pewna że pasożyt ma się naprawdę ok i jest na full bezpieczny to jakby to moje ciężarówkowanie trochę takie na pół gwizdka jest. Objawy, postępowanie oczywiście jak najbardziej, ale nie chcę bezkrytycznie wierzyć w sukces - boję się.
Dzięki,
julitko, martusionku, jankesowa, kaira - jak wyżej. Ja bardziej CPP niż ciężarówka. Jeszcze nie.
Just, się nie zgodzę. Zasypiam w każdej dowolnie wybranej pozycji i w dowolnym miejscu, mdli mnie koncertowo a moje kochanie... Kocykiem przykryje twierdząc że leki drogie, okno w samochodzie uchyli żebym - jak mówi - deski rozdzielczej nie obspawała, kupując sobie browarka jakąś chałwę przywlecze albo marcepanik... Ostatnio zauważył że jak mi brzuch urośnie to trzeba będzie łóżko wzmocnić - stara się, c'nie? A tak poza tym to ostatnio się "kłócimy" bo ja twierdzę że ten JEGO pasożyt strasznie mi dokucza, a Rajmund twierdzi że pasożyt jest nasz. No, nie - jak dokucza to jego a jak jest grzeczny to mój. Przecież to oczywiste!
Ola**, kłaczek na wieściach pewnie przelotem, ale jak widzę fotkę Twojego cudu to mnie skręca. Cudny cud.
Ola81, Twój też superaśny, ale to już nie noworodek, co? Kupa chłopa!