Byłam w tym tygodniu na kontrolnym usg bioderek z Milenką (bo lewa lewa nóżka wydaje się krótsza). Poszłam na to usg do tego samego ortopedy, który po stwierdzeniu dysplazji biodra przez innego ortopedę, zalecił nosić małą na brzuchu i dzieki temu uniknęłyśmy szyny jaką Milenka miała nosić.
Usg wyszło super, oba bioderka już prawie idealne. Przy okazji zbadał Milenę i powiedział, że to jej wykrzywienie (na które rehabilitantka kazała robić ćwiczenie metodą Vojty) to nic groźnego, że połowa dzieci jest tak wykrzywiona i wg niego żadna rehabilitacja ani ćwiczenia nie są Milence potrzebne.....
I bądź tu człowieku mądry, po raz kolejny - jeden lekarz mówi co innego - że mała jest bardzo pokrzywiona i trzeba ja przez 2 miesiące prostować, a drugi - że nie trzeba i samo się unormuje....
Komu ufać i w co wierzyć

Na razie nie ćwiczymy, raz już zaufałam temu lekarzowi i nie zawiodłam się. Zwracam tylko uwagę żeby Milenka nie przekrzywiała się jak leży w leżaczku albo jak ja nosimy, no i zeby była jak najwięcej na brzuszku. Ładnie już sobie radzi z czołganiem się do przodu, lada chwila zacznie raczkować bo widać że bardzo juz chce, a raczkowanie to podobno najlepiej prostuje postawę.... nie chcemy jej męczyć, a ona tak bardzo płacze przy tych ćwiczeniach....

:-(