
co do spania.
z pewnością od porodu nie przespałam jeszcze 4 godzin w kupie.
Skrzatowi się kilka razy udało - ale to były takie pory, w których ja nie sypiam ;-). a poza tym - takie 4 godzinne spanie u niego to raczej na palcach obu rąk policzę spokojnie.
ja jakoś nie narzekam na niewyspanie aż tak bardzo.
oczywiście z radością przyjęłabym takie rozwiązanie, że kładę się o północy i wstaję o 9-ej. póki co - pomarzyć dobra rzecz.
rzeczywistość jedak jest inna, ale mimo wszystko ja nie jestem jakaś bardzo zmęczona, ale to pewnie dlatego, że ja dość szybko się przestawiłam na włączanie "automatycznego pilota" w nocy.
na początku przygody z dzidziusiem nocne pobudki mnie wybudzały bardziej, ale przy takim maluszku czasem dawało sie pospać w dzień - więc jakoś tam wyrównywałam braki w ilości snu na dobę.
oczywiście zdaję sobie sprawę, że moje rozwiązanie pod tyłułem spanie w jednym łóżku to kij, który ma dwa końce.
ale cóż - za stara jestem i za bardzo cenię sobie komfort bycia wyspaną żebym się pokusiła o odkładanie dziecka do łózka.
dla mnie sen jest niezbędny do tego żeby funkcjonowała jak normalny człowiek.
wolę nie jeść niż się nie wyspać - taka konstrukcja jestem.
spanie z dzidziusiem ma wady i zalety.
nie wiem ile razy Skrzat się budzi w nocy. i nie mam pojęcia czy sie budzi żeby się najeść, czy żeby pomemlać cycka. pewnie zdarza mu się pocyckać i zasnąć, a potem obudzić się za godzinę na jedzenie. wtedy je z tego samego co poprzednio.
w środku nocy zmieniam tylko ustawienie, ale robię to prawie z zamknietymi oczami.
karmimy się często.
czasem koło 6-7-ej mnie obudzi bardziej, bo zaczyna jeczeć, że jest dzień, ale ja się nie daję. wkładam cycka i jęczenie się kończy.
wstajemy różnie. teraz coraz częściej zwlekam się bliżej 8-ej, ale są dni kiedy zalegamy do 9/30.
ale spanie do 9/30 też ma swoje minusy, bo wtedy Skrzat w dzień mniej śpi.
zdecydowanie mu służy pobudka o 8-ej rano.
także w moim przypadku - brak snu to nie jest to na co narzekam najbardziej.