Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.



pieerwszy złapał mój M., potem Jacek a ja od Jacka, fatalnie się czułam temperatura i wymioty:-(początkowo myślałam, że to zgaga ciążowa, ale jak zaczęłam odpływać z osłabienia....na szczęście Jaśko skakał w brzuchu jak szalony, więc chociaż o niego byłam spokojna, a Jacuś był wyjątkowo grzeczny
więc przeżyłam, teraz wracam powoli do normalnej diety

50 w pierwszej ciąży bez problemów przełknęłam, mam nadzieję, że dam radę tym razem też..


znów zobaczę Janka


Witam porannie,
Ja juz po wizycie u lekarza. Nie spalam dzis od 4, bo mnie bolal brzuch i biodro. Pani doktor mnie zbadala. Powiedziala, ze wszystko w porzadku- szyjka zamknieta. Glowka ulozona w dol. Brzuch boli, bo glowka uciska na narzady.
Dostalam skierowanie na glukoze. Musze ja zrobic w tym tygodniu.
Z bolacym biodrem mam sie zglosic do ortopedy, zeby skontrolowal i zalecil jakies cwiczenia.
Dzidzia rosnie prawidlowo. Dzisiaj akurat pila. Pani doktor sie smiala, ze ja suszy;-) No i wreszcie poznalismy plec. Prawdopodobnie jest to DZIEWCZYNKA.
Maz troszke zawiedziony, bo chcial z synkiem grac w pilke, no ale moze nastepnym razem mu sie uda;-)
Dziewczyny Wam lekarze podaja wage malenstwa? U mnie pani doktor nic na ten temat nie mowi. Nie wiem czemu, ale dzis czuje jakis niedosyt po tej wizycie
Zmykam do pracy. Milego dnia
Wreście ochłonęłam wyspałam się i najadłam po tym całym szpitalu i mogę Wam dokładnie opisać jak to tam było...
Jak pisałam cała historia zaczęła się w piątek pojechaliśmy do szpitala na izbę przyjęć a tam 40 minut biurokracji, wypisywania jakiś papierków i jakiś dokumentów których nie miałam nawet okazji przeczytać (pielęgniarki mówiły szybko szybko bo nie ma czasu), potem pomiar temperatury, ciśnienia, wagi i wzrostu. Po przebraniu się w końcu zostałam zaprowadzona na oddział ginekologiczny i tam mój mąż już nie mógł ze mną iść a ja sama musiałam nieść swoją ciężką torbę (babka nawet się nie zapytała czy pomóc-masakra) na ginekologi znowu jakieś biurokratyczne obrzędy (znowu ciśnienie i temperatura była mierzona). Musiałam czekać na lekarza jakieś 40 minut bo chyba był jakiś poród a jak już przyszedł to dostałam do wypicia glukozę 75 i czekałam 2 h na pobranie krwi. Myślałam że pobiorą mi krew i pójdę sobie do domu ale lekarz zawołał mnie na badania i mówi że zostaję do niedzieli bo chce mi jeszcze dobowy profil glukozy zrobić czy jakoś tak... Zrobił mi USG potwierdził że to jest synek i dokładnie go zmierzył mały ważył 1600 gram :-) ale nadal jest ułożony główką do góry (na szczęście ma jeszcze trochę czasu żeby się przekręcić)
Na sali leżałyśmy początkowo we 3: ja, dziewczyna w 36 tc i kobieta w 25 tc z cukrzycą- jak się później dowiedziałam to do tej pory nie była ani razu u ginekologa (szok) ale szybko ją wypisali ze skierowaniem do specjalistycznego szpitala. później przyjeli jeszcze dziewczynę, której właściwie nie wiadomo co było a przyszła z gorączką i bólem brzucha. W sobotę rano przyjeli jeszcze dziewczynę w 34 tc ze skurczami. W sumie cały pobyt był ok tylko jedzenia jak zwykle za mało i takie sobie a tych dziewczyn co tam leżały to już słuchać nie mogłam ... jakie one miały poglądy na temat wychowania dzieci a w szczególności na temat karmienia piersią... jedna stwierdziła że to jest przeżytek a później to tylko piersi są "sflaczałe" i nie można jeść wszystkiego i nie można na solarium chodzić... masakra myślałam że jej dołożę. Później ta sama zaczeła opowiadać jakie trudne miały porody jej koleżanki o poronieniach i wogóle zaczęła mnie straszyć nie wiadomo czemu... ja to wpuszczałam jednym uchem a drugim wypuszczałam ale ta laska w 34 tc (też pierworódka) to robiła się coraz bardziej blada aż mi jej szkoda
W końcu zrobili mi wszystkie badania ale w niedziele nie było mojego lekarza więc musiałam czekać do poniedziałku ale najważniejsze że jestem już w domu i wszystko jest ok bo w tym szpitalu to bym oszalała!!!
Cześć dziewczyny. Przed chwilą wróciłam z kolejnego badania krzywej cukrowej, tym razem 75 ml i 2 godziny czekania. 50 ml wypiłam ostatnio bez problemu a te 75, to już gorzej. Jutro mam maraton, najpierw po wyniki, potem wizyta u diabetologa, a potem na drugi koniec miasta do ginekologa, chyba padnę zanim to wszystko obskoczę. Dobrze, że chociaż nie ma upałów.