A daj spokój, dziś byłam obserwowana i to dość mocno, i mimo, że normalnie mam dość ,,zwyczajna" sylwetkę to naprawdę teraz widać że mam odstający brzuch przez te wzdecia. Ubrałam gruby sweter ale i tak miałam wrażenie, że wszyscy mnie obserwują. Bo moja rodzina ogólnie wścibska a ja nie lubię za dużo i życiu prywatnym rozmawiać. No ale dochodzimy do wisienki na torcie; w mojej rodzinie ( bez rodziców) to wciskanie alkoholu to jakiś poziom mistrzowski. Pojechalo nas tam czworo dorosłych w dwóch samochodach, każdy z nas może prowadzić samochód i ta druga część rodziny miała focha, że nikt nie chce pić... No hm... Jak mnie to wkurza, i to nie od dziś, bo my raczej trunkowi nie jesteśmy, w domu jak jest chęć to lampkę wina (wcześniej) czy mąż wypije piwo ale nie na wyjeździe.
I zaczyna się;
Do mojej mamy: czemu nie pijesz, w tym wieku to chyba ciąża Ci nie grozi.
Do mnie; -No, a Ty? Co w ciąży?! Ale nawet w ciąży to można kieliszek nalewki.
Do mojego męża:, możesz się napić w końcu to kobieta musi dziećmi się zajmować
Do mojego ojca; napij się, głowa rodziny!
Dodam, że mieszkamy od siebie niedaleko i gdyby rodzice chcieli to możemy zabrać ich samochód i mogą wypić oboje ale nikt nie miał ochoty. Ale to już robi się niesmaczne.