reklama

Wrzesniowe mamy 2026

Ja ogólnie po pierwszej wizycie serduszkowej już poczułam dużą ulgę, bo moje poprzednie ciąże kończyły się na etapie pęcherzyka a w ostatniej zarodek w ogóle się nie pokazał. Ale od 3 dni mam słabsze objawy i jakoś tak czuję się niepewnie :/ Wiem, że to nic nie oznacza, ale jakoś gdy te mdłości mocniej dokuczały to czułam się pewniej 😅
Skoro było kilka już takich przypadków to czy lekarze zlecili jakieś badania? Ja się bardzo boje ze znów mogę mieć powtórkę mimo że będę próbować z każdej strony jak najlepiej zadbać o to by pojawił się zarodek
 
reklama
Miałam dziś ten sam problem 🙈 Byliśmy u teściów i niby nic by się nie stało, jakbyśmy już powiedzieli, ale ja się jakoś jeszcze nie czuję pewnie. Chociaż mam wrażenie, że coś podejrzewają, jeszcze młody coś powiedział w stylu "a jak będziemy mieli dzidziusia w domku..." 😝
Idę w środę na prywatną wizytę i jak wszystko będzie dobrze, to chyba w końcu trochę odetchnę
A daj spokój, dziś byłam obserwowana i to dość mocno, i mimo, że normalnie mam dość ,,zwyczajna" sylwetkę to naprawdę teraz widać że mam odstający brzuch przez te wzdecia. Ubrałam gruby sweter ale i tak miałam wrażenie, że wszyscy mnie obserwują. Bo moja rodzina ogólnie wścibska a ja nie lubię za dużo i życiu prywatnym rozmawiać. No ale dochodzimy do wisienki na torcie; w mojej rodzinie ( bez rodziców) to wciskanie alkoholu to jakiś poziom mistrzowski. Pojechalo nas tam czworo dorosłych w dwóch samochodach, każdy z nas może prowadzić samochód i ta druga część rodziny miała focha, że nikt nie chce pić... No hm... Jak mnie to wkurza, i to nie od dziś, bo my raczej trunkowi nie jesteśmy, w domu jak jest chęć to lampkę wina (wcześniej) czy mąż wypije piwo ale nie na wyjeździe.
I zaczyna się;
Do mojej mamy: czemu nie pijesz, w tym wieku to chyba ciąża Ci nie grozi.
Do mnie; -No, a Ty? Co w ciąży?! Ale nawet w ciąży to można kieliszek nalewki.
Do mojego męża:, możesz się napić w końcu to kobieta musi dziećmi się zajmować
Do mojego ojca; napij się, głowa rodziny!
Dodam, że mieszkamy od siebie niedaleko i gdyby rodzice chcieli to możemy zabrać ich samochód i mogą wypić oboje ale nikt nie miał ochoty. Ale to już robi się niesmaczne.
 
Ja ogólnie po pierwszej wizycie serduszkowej już poczułam dużą ulgę, bo moje poprzednie ciąże kończyły się na etapie pęcherzyka a w ostatniej zarodek w ogóle się nie pokazał. Ale od 3 dni mam słabsze objawy i jakoś tak czuję się niepewnie :/ Wiem, że to nic nie oznacza, ale jakoś gdy te mdłości mocniej dokuczały to czułam się pewniej 😅
Ja chyba poczuje ulgę jak prenatalne przejdę. Statystycznie jeśli pierwsze prenatalne są ok. To ryzyko spada do 1%, tak kiedyś czytałam, trzymam się tego kurczowo.
 
Skoro było kilka już takich przypadków to czy lekarze zlecili jakieś badania? Ja się bardzo boje ze znów mogę mieć powtórkę mimo że będę próbować z każdej strony jak najlepiej zadbać o to by pojawił się zarodek
Ja robiłam szereg badań i szczerze mówiąc nie wyszło nic, co mogłoby być przyczyną tych poronień. Tzn inaczej, nie zagłębiałam się szeroko w immunologię i nie zdążyłam zrobić histeroskopii, być może tutaj byłby jakiś problem. Jedyne co mi wyszło to mutacja pai-1 ale w wariancie 4g/5g, która w teorii nie powinna wpływać na ciążę, a w praktyce jest jakiś mały procent kobiet, u których będzie powodować poronienia. Jeśli ta ciąża się utrzyma, to zacznę mocno wierzyć w moją teorię, czyli że ja muszę brać acard od początku starań, nie dopiero przy pozytywnym teście. Tak zrobiłam z synem i to była szczęśliwie zakończona ciąża i tak samo zrobiłam teraz i mam nadzieję również na szczęśliwy finał. Te moje straty bardzo mocno wyglądały na wady genetyczne, właściwie wszyscy lekarze to sugerowali, a jednak kariotypy moje i męża wyszły prawidłowe. Może też po prostu mieliśmy tak ogromnego pecha, chociaż aż ciężko w to uwierzyć.
 
A daj spokój, dziś byłam obserwowana i to dość mocno, i mimo, że normalnie mam dość ,,zwyczajna" sylwetkę to naprawdę teraz widać że mam odstający brzuch przez te wzdecia. Ubrałam gruby sweter ale i tak miałam wrażenie, że wszyscy mnie obserwują. Bo moja rodzina ogólnie wścibska a ja nie lubię za dużo i życiu prywatnym rozmawiać. No ale dochodzimy do wisienki na torcie; w mojej rodzinie ( bez rodziców) to wciskanie alkoholu to jakiś poziom mistrzowski. Pojechalo nas tam czworo dorosłych w dwóch samochodach, każdy z nas może prowadzić samochód i ta druga część rodziny miała focha, że nikt nie chce pić... No hm... Jak mnie to wkurza, i to nie od dziś, bo my raczej trunkowi nie jesteśmy, w domu jak jest chęć to lampkę wina (wcześniej) czy mąż wypije piwo ale nie na wyjeździe.
I zaczyna się;
Do mojej mamy: czemu nie pijesz, w tym wieku to chyba ciąża Ci nie grozi.
Do mnie; -No, a Ty? Co w ciąży?! Ale nawet w ciąży to można kieliszek nalewki.
Do mojego męża:, możesz się napić w końcu to kobieta musi dziećmi się zajmować
Do mojego ojca; napij się, głowa rodziny!
Dodam, że mieszkamy od siebie niedaleko i gdyby rodzice chcieli to możemy zabrać ich samochód i mogą wypić oboje ale nikt nie miał ochoty. Ale to już robi się niesmaczne.
Ale chamsko. U nas na szczęście nie ma takiego wpychania alkoholu, zresztą większość wie, że ja to w ogóle nie piję od dawna (raz na pół roku się skuszę), mąż też bardzo rzadko. Nie zazdroszczę przebywania w takim gronie :/ U mnie jakby ktoś wystrzelił z tą ciążą to miałam zamiar powiedzieć prawdę, ale wiem, że oni wszyscy bardzo by się cieszyli i raczej obyłoby się bez głupich komentarzy.
Ja chyba poczuje ulgę jak prenatalne przejdę. Statystycznie jeśli pierwsze prenatalne są ok. To ryzyko spada do 1%, tak kiedyś czytałam, trzymam się tego kurczowo.
Tak, po prenatalnych to już w ogóle ulga. Ale poronienia na tym późniejszym, serduszkowym etapie są najczęściej związane z wadami genetycznymi, a my oboje mamy prawidłowe kariotypy, więc liczę na to, że tym razem pech nas ominie
 
Ja ogólnie po pierwszej wizycie serduszkowej już poczułam dużą ulgę, bo moje poprzednie ciąże kończyły się na etapie pęcherzyka a w ostatniej zarodek w ogóle się nie pokazał. Ale od 3 dni mam słabsze objawy i jakoś tak czuję się niepewnie :/ Wiem, że to nic nie oznacza, ale jakoś gdy te mdłości mocniej dokuczały to czułam się pewniej 😅
Fajnie że już widziałaś serduszko, ❤️napewno będzie dobrze, mi też jakby objawy przechodziły trochę,a mdłości nawet nie miałam 🥺na wizycie nawet nie pokazała mi i nic nie odnotowała o serduszku na usg..raz dwa zbadała i powiedziała że ciąża jest i że teraz za miesiąc a byłam w 6+4 i niema adnotacji o serduszku a ja jakaś taka rozkojarzona nie zapytałam ..wiec udało mi się teraz na czwartek prywatnie i mam nadzieję że będzie ok
 
Hej dziewczyny ja za nie długo lecę na wizytę, jestem ciekawa czy w końcu się coś pojawiło czy nie. Ale niestety nie mam dobrych przeczuć. Jakoś tak sama nie wiem. Ale nic zobaczymy co będzie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry