reklama

Wszystko dla maleństwa

reklama
Ja założę pajacyka bawełnianego,dresik i kombinezon,do tego czapeczka bawełniana i na to zimowa jeśli będzie mroźno a jak nie to tylko bawełniana plus kaptur od dresu i kombinezonu,jak myślicie dobrze czy źle?

Ja taki sam zestaw wybrałam, jesli będzie okropny mróz to może jeszcze body pod pajacyk. Ale to będzie tak krótka podróż, że nie zmarzną nam dzieciaczki :)

 
ja tam stawiam na body, pajacyk, kombinezon i wio do domu, oczywiscie czapole tez jej zalozymy ;D zreszta moje dziecko bedzie eskimosem wiec musi sie przyzwyczajac wczesnie do zimnicy ;PP
 
ja Julcie przewoziłam w gondoli ale miałam specjalne przyczepy do samochodu. Dziewczyny nie ma co wariować, Julii pierwsza podróż ze szpitala to 360 km, w gondoli z przystankiem na stacji benzynowej 5 dni miała. Jak mus to mus i można dokonać wszystkiego.
 
ja Julcie przewoziłam w gondoli ale miałam specjalne przyczepy do samochodu. Dziewczyny nie ma co wariować, Julii pierwsza podróż ze szpitala to 360 km, w gondoli z przystankiem na stacji benzynowej 5 dni miała. Jak mus to mus i można dokonać wszystkiego.

Ale jak się ma wybór, to lepiej wybrać bezpieczniejszą opcję.
Moja kuzynka też tylko raz w życiu nie zapięła pasów w samochodzie. Akurat tego dnia uderzyli w drzewo i przeleciała przez przednią szybę - cud, że skończyło się na obrażeniach twarzy i połamanych kościach.
Nie piszę tego, żeby straszyć, ale te wszystkie samochodowe zabezpieczenia i przepisy jednak po coś są. A zdaje się, że według prawa dziecko można przewozić w aucie tylko w specjalnym foteliku.
Ja mam ze szpitala 5 minut jazdy, ale bez fotelika raczej się nie ruszę.
 
Ja napisałam, że mialam specjalne mocowania gondoli w samochodzie z atestem, poza tym w gondoli jeszcze były pasy więc młoda była zabezpieczona. Chodzi mi o to, żeby nie dać się zwariować z tym wychodzeniem ze szpitala wiadomo to zima ale tak naprawdę przejeżdżamy chwilę więc bardziej trzeba uważać na nieprzegrzanie a fotelik to obowiązek
 
reklama
Witamine D przypisze lekarz, a podaje się o bezpośrednio do buźki to jest kilka kropel, do tego jeszcze wiem że dawałam Juli bodajże cebion.

ja cebionu nie podawałam. Czasami jeszcze witaminę K się podaje... ale już nie pamiętam...
tutaj to w ogóle ja dostałam końską dawkę witaminy D do wypicia - całą ampułkę musiałam łyknąć

małej podawałam kropelkami prosto do buźki.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry