reklama

Wszystko o karmieniu ;)

Sarka- nie ma co - to była wygoda :)


cristalrose- pozwoliłam sobie przenieś twój post o schematach żywienia bna ważne przydatne potrzebne ( bo było mi potrzebne, i żeby nie szukać za długo :D)
 
reklama
ewa - najlepiej na wyjscie zabierac sloiczki owocowe, bo ich nie trzeba podgrzewac. a zreszta sama dojdziesz do tego co i jak ;)

No tak, ale jeśli wyjście byłoby na cały dzień, to na samych owocach nie będziemy żyć ;)
W mieście to faktycznie można podgrzać gdziekolwiek, ale np. w góry to już będzie grubszy problem ;) No nic - trzeba będzie uruchomić komórki odpowiedzialne za logistyczne myślenie ;)
 
ewa - w gorach tez zawsze po drodze cos jest. np. schronisko, gdzie mozna podgrzac jedzonko. mozna tez kupic maly termosik i nosic w nim
 
Odkryłam negatywne skutki odstawiania od piersi - nie mogę już tyle zjeść, co przedtem:-( Apetyt w głowie mam jeszcze wielki, ale wieczorem po normalnej porcji śniadania, drugiego śniadania, obiadu i podwieczorku nie miałam już sił na kolację :baffled:
 
Ja to wrócę jeszcze do wprowadzania nowości. Nie wiem czy dla Huberta to jeszcze za wcześnie czy niejadek będzie ;-) Próbowaliśmy już marchewki i jabłuszka ze słoiczków, ale za każdym razem krzywił sie i wypluwał. Próbowałam już kilkakrotnie mu podawać i ciągle nic;/ Znowu jak wycisnę mu sok z marchewki taki naturalny to pije i widać, że mu smakuje. Podobnie z wyciskanym sokiem z jabłka, ale już startego jabłka nie chce - podobnie jak ze słoiczka. Kaszkę tak samo wypluwał. Ma ktoś może jakiś sposób jak zachęcić Malucha czy dać mu jeszcze spokój z nowościami i na razie skupić się na soku z marchewki i jabłka skoro buzię do tego otwiera...
 
Dopadł mnie chyba lekki kryzys laktatorowy. Strasznie dawno nie odciągałam pokarmu, bo nie miałam potrzeby. Wczoraj wieczorem chciałam uzbierać trochę mleka dla Franka, bo dziś muszę wyjść do pracy popołudniu. No i ledwo co uciągnęłam 50 ml. O 4 Franek się obudził na jedzenie i wtedy udało mi się dozbierać jeszcze 80 - ale z wielkim trudem i chyba w pół godziny. Po porannym karmieniu mam zaledwie 40... Masakra... A kiedyś na raz odciągałam 180! Nie wiem, o co chodzi. Może już się tak laktacja unormowała, że nie da się odciągnąć wiele więcej niż Franek je. Jeśli tak by to wyglądało, to chyba zrezygnuję z podawania kaszek czy kleików na swoim mleku. Musiałabym na jeno karmienie ściągać pokarm na 3-4 razy. A to mi tylko od nowa rozbucha laktakcję - bez sensu.
 
reklama
u mnie już postanowione, kaszki na mm, na pewno będą tyle że najpierw to ja warzywa wszelkie wprowadzę a potem dopiero będę może zagęszczać zupki kaszką manną, kaszka owocowa mleczna może tak ale raczej za miesiąc a wtedy to już będę szykowała się do pracy i laktację będę wyciszać żeby na powrót do pracy zostały może dwa- trzy karmienia
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry