reklama

Zabawy i zabawki

u nas też zabawki są na kilka sekund - przekłada wszystkie z jednej strony na drugą, jak jest coś nowego to trochę dłużej się zaciekawi tym, ale przecież nie będę dziecku codziennie coś kupować - dziewczyny, a może powymieniamy się zabawkami - wtedy dzieciaki będą miały coś "nowego" :-p;-)
u nas też interesujące są bardzo jakieś opakowania - dziś to przez 10 minut bawiła się torebką z herbatą :eek: taką do zaparzania :cool2: gazety to by wszystkie rozszarpała i zjadła :confused2:
 
reklama
No to ja muszę w takim razie Karolinkę pochwalić, bo bawi się swoimi zabawkami :-D jak widzi Puchatka to aż piszczy - włącza muzyczki, gryzie go, rzuca nim... klockami też się bawi - rzuca klocek i podczołguje się do niego i tak potrafi cały salon i korytarz przejść (a salon i korytarz mamy duże), w międzyczasie zwiedza trochę kuchni, zawędruje pod stół, zahaczy o kable... no i długo potrafi się bawić w burzenie wieży zbudowanej przez matkę :-D i zainteresowały ją w końcu książeczki, ale tylko takie, które maja na stronie jeden obrazek, nawet coś tam paluszkiem wskazującym pokazuje w tych książeczkach (najczęściej oczywiście od rzeczy, bo ja pytam o banana, a ona mi truskawkę pokazuje :-D)
 
Pewnie masz racje...ale ostatnio miałam dość nieciekawą sytuacje z teściową...
Wysyłaliśmy im zdjęcia Piotra ( bo oni od 5 miesięcy go nie widzieli ) i potem zadzwonili żeby podziekować...I matka mi wyskoczyła z tekstem czy mi szkoda pięniedzy żeby dziecku porządne zabawki kupić bo na połowie fotek albo ma ręku pilota,albo starą komórke albo jakąś trzepaczke do jajek (mówie wam radochy na godzine :-) )...Nawet nie pytaj jak sie wku.....:dry:
Bogaci nie jesteśmy ale mamy kase żeby godnie żyć i nie ciułać od pierwszego do ostatniego ale strasznie przykro mi sie zrobiło...I dlatego na siłe zaczełam szukać zabawek.....żeby sie starej francy przypodobać - tak - pisząć to zrozumiałam swoją głupote :dry:


Adiva zrób Piotrusiowi kilka zdjęć z nowymi zabawkami typu: tartka to owoców, drewniane sztućce, garnek lub wieczko od słoika i prześlij MAMUSI:wściekła/y: koszt niewielki a zobaczyć minę teściowej po obejrzeniu tych zdjęć BEZCENNE:tak:
 
Ulubioną zabawką Julki stał się mój biedny pies :eek: Robi mu różne dziwne rzeczy, znęca się nad nim, ciągnie za futro, wkłada palce do oczu itp. Na szczęście pies był dogoterapeutą i pracował z dziećmi niepełnosprawnymi więc jest obyty i krzywdy jej nie zrobi. Ale momentami jak patrzę na to co ona mu robi, to aż mi go szkoda :-D
 
Ola lubi sie bawić zabawkami, ostatnio przypadł jej do gustu " Wesoły żółwik " FISHER PRICE WESOŁY ŻÓŁWIK G6169 (795187449) - Aukcje internetowe Allegro naciska mu na główke, kuleczki wyjmuje , wkłada, przekłada, stuka sobie nimi. Na jednej zabawce potrafi skoncentrować uwagę na 30-40 minut. Gdybym miała tak zwany wolny zawód mogłabym spokojnie przy niej pracować. Pewnie wszystko sie zmieni gdy Olka dostanie nóg :-D
 
Izkab - żółwik jest fajny, ja i mąż też lubimy sie nim bawić :-D

Wczoraj wieczorem siedziałam w fotelu i czytałam książkę, w drugim fotelu mąż też z książką, pudło czyli telewizor wyłączony a Ola na kocyku bawiła sie lusterkiem od maty edukacyjnej. Puszczała sobie zajączki gdzie popadnie i miała niezłą frajde. My też - z podglądania jej. Już sobie wyobrażam 10 lat później - siedzimy we trójkę każdy ze swoją książką :-) oj, zapomniałam, że planujemy jeszcze jedno dziecko :happy2:
 
dziewczyny a co wy robiicie ze swoimi maluchami cały dzień?
Ja normalnie dostaje korby :sorry2:
moja karolka siedzi ze mna w domu, podobnie jak u większości z was zabawki są na chwilkę. Jeszcze do południa jooś się potrafi nimi bawić i widać jako takie zainteresowanie ale po obiedzie jest koszmar, mała tak marudzi ze normalnie szok. żadna zabawka nie pasuje, rzuca nimi z wsciekłością :no::no::no: ja już nei wiem co mam wymyślać, najlepsze to hopssianie, bieganie za psem (oczywiście w objęciach matki lub ojca) i skradanie się w różne niedozwolone miejsca.
Jeszce ta pogoda jest taka beznadziejna - wieje przeraźliwie więc aż się boję gdziekolwiek z nią wychodzić żeby znów sie nie przeziębiła. Czy wy tez macie takie problemy?? :-(
 
anik ja tak miałam przez cały zeszły tydzien-do południa Anioł.Bawiła się,zaczepiała mnie,cały czas uśmiech na twarzyczce a po popołudniowej drzemce masakra.Wszystko na nieeee.Mnie ratował tylko spacer ale i z tym było ciężko bo jak Niunia sie budziła to juz się szarówa robiła...Ostatnio działa jak Natalcia siedzi mi na kolankach i bawi sie jakąś załą zabawką ( przy czy mama cały czas głaszcze po główce a w tv llecą jakieś bajunie) no i jakieś chrupki czy paluszki chlebowe u mnie działają cuda na marudzenie:sorry2:Natalka sie zajmuje intensywnie jedzonkiem i zapomina o tym,że wstała "dupka do góry":sorry:ja to Cię Anik podziwiam bo ja w ciąży bym chyba nie dała rady z tymi marudzeniami...Powodzenia!!!
 
reklama
Anik - u nas dzień wygląda codziennie tak samo :eek: - okolo 8.30 Karolka sie budzi, trochę jeszcze się pobawi w łóżeczku, przebieram ją itd., później ląduje na macie,ale tylko na chwilkę, bo jak ja zaczynam odkurzać domek, to Karola goni rurę od odkurzacza :-D jak poodkurzam to się trochę pobawimy i o 10.30 jemy deserek (Karola swój, mama kawunię pije ;-)). Po jedzeniu obowiązkowo na spacer na conajmniej godzinkę, a po spacerku jest spanko do 13.30. Zazwyczaj później jedziemy po Paulinkę do szkoły. Później znowu zabawa, około 16 Karolka dostaje obiadek i najczęściej znowu idziemy na spacer na 45 min ;-) po spacerku pobawimy się troszkę, a później przychodzi tata i przejmuje pałeczkę do 19, bo wtedy Karola dostaje kaszkę, kąpie się, cyca i idzie spać około 20.30.
Jak jest czas zabawy, to Karolka dużo się czołga, siada sobie, pobawi się każdą zabawką po kolei, czytamy książeczki, spiewamy sobie, zapalamy i zgaszamy światło, Karola zwiedza caly dom - wchodzi wszędzie, zagląda do szuflad, zdejmuje pranie z suszarki,zrywa liście z kwiatów, ciągnie za kable, zbiera okruszki z podłogi, rozwala puzle,powspina się na mamę, podciąga się do szyby w piekarniku, żeby się trochę popodziwiać no i całuje swoje odbicie w lusterku :-D generalnie jest raczej cały czas zapracowana, tylko mama za nią musi ciągle biegać i uparcie ją przenoszę do kojca, z którego ona po chwili wychodzi i zabawa zaczyna się od początku:-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry