Dziewczyny padam..
Powiedzcie mi czy waszym dzieciom też się takie zachowanie zdarza, bo mi już ręce opadają i naprawde boję się powrotów z przedszkola do domu bo wiem co mnie czeka.
Jak wracamy do domu z Alą i Wojtkiem to już za progiem ejst afera, bo jej jest natychmiast gorąco i natychmiast mam ją rozebrać. rzuca się na ziemię i jeczy i wierzga, a mnie krew zalewa. Do tego przeważnie wojtek się budzi i się drze.
Potem po rozebraniu druga afera gdy każę iść myć ręce. Ta potrafi trwać całkiem długo, tak że rozbiorę , przewinę i nakarmię Wojtka nawet.
Dziś potem była jeszcze jedna bo ja usypiałam Wojtka, a Ala oglądała dobranockę, ale jęczała, ze mam ogladac z nią. Potem przyszła, poożyła się obok Wojtka i zaczeła rzucać się na łóżku, aż małemu się ulało prosto na jej rękaw no i afera na całego...
To zachowanie na pewno w ogromnej czesci wynika z zazdrosci, bo do tej 19-20 ejsteśmy sami we troje i ja pewnych rzeczy nie przeskoczę. Staram się poświęcic Ali tyle czasu wtedy ile się da, ale da się mało, albo wszystko będę robić z Wojtkiem na ręku, co też nie rozwiązuje problemu. Uciekam się już do przekupstwa - obiecuje np. jajko z niespodzianką jeśli bez ryków i jęków się robierze i umyje ręce, ale dziś to nie zadziałało.
No straszne to jest dla mnie..
Prada jest taka, że jest w miarę ok tylko jak Ala jest w przedszkolu. Jak jestem sama z dwojgiem to nie daję rady, jest masa nerwów, ryków, mi też się płakać chce i jestem cała zestresowana co i jak zrobić

