reklama

Zachowanie naszych dzieci

te wasze dziewoje to zywe srebra:) ja to nie mam az takich problemow, owszem ucieka ze smiechem na ustach ale nie za czesto;) raczej staje na srodku boiska gdzie graja w pile i robi obserwacje:)))) nauczyl sie niezle kopac, mowie wam, robi to calkiem profesjonalnie:) a potem tak biega, ze prawa noga kopie powietrze jak biegnie;) ubaw po pachy:) ostatnio jeszcze schodzi z kraweznika albo jakiego wzniesienia po czym staje i patrzy jak ja to robie:))))) pączek moj kochany:D
 
reklama
Dziunka - ja mam smycz , dla Hanki kupiliśmy, ale jakaś taka dziwnie zamontowana, potem jej drugą sprawiliśmy :-D
Gonia też ma narowy, patrzę na dzieciaki i moje są jak zabawki nakręcane, Gonia podjechała do sklepu rowerkiem, a że tam podjazd i schody, więc zaliczała schody piechotą, a potem biegła na złamanie karku i tak z 10-15 razy, a potem próbowała wchodzić podjazdem tyłem... my idziemy w lewo ona idzie w prawo, leci nie oglądając się czy idziemy za nią... koszmar..
 
oj mój Kuba też się nie da za rękę złapać ,masakra zwłaszcza przy ulicy , też myślimy o takiej smyczy ale jeszcze nie teraz ,damy mu szanse na poprawe ;)
najgorsze dla mnie jest to że on się kompletnie nie boi , ostatnio jak wracaliśmy od teściów i młody nie chciał iść do domu to się schowaliśmy i patrzyliśmy co on zrobi a on się wogóle tym nie przejął że nas nie ma , tylko sobie chodził koło samochodu i koło drzewa w końcu mój po niego poszedł i przyniósł do domu
 
Asia chyba zostanie jednak sprinterką ech....

A dziś ciągle ryk i wrzeszczy cwana "AŁA, AŁA!!!" Wyciągam ją z wózka a ona już uśmiech na ustach:-D

AniaSm Asia tak samo i jeszcze buźkę nam puszcza i mówi papa:baffled:
 
Ja myślę ze to po prostu taki wiek i wcale się nie dziwię ze dzieci nie chodzą jeszcze za rękę. Nigdy nie widzialam takich maluchów chodzących za rękę. One dopiero poznają swiat i nie czują się zagrozone tym, ze np. lecą do przodu byle gdzie.
Mój OLis tez biegiem, nauczyl się z placu zabaw na naszym osiedlu biec ulicą w stronę przejazdu (to nie jest taka typowa ulica ruchliwa ale auta jeżdżą), jak wyleci z placu to srodkiem ulicy do przodu, usta w dziubek i wydaje smieszne dzwięki i leci do przodu. Jak jestesmy na miescie nie wypuszczam go z rąk, wozka bo on by gnał gdziekolwiek, nie zważając uwagi na cokolwiek.
Nawet do głowy mi nie przyszlo kupic mu smycz ;p po prostu go nie puszczam. Moze jestem w dobrej sytuacji bo większosc czasu spędzamy na osiedlu gdzie jest mniejsze natężenie ruchu wiec po naszej ulicy moze spokojnie biegac.
Myslę ze musi trochę podrosnąć za chodzeniem grzecznie za rączkę :)
 
jezuuuuu chciałam pozbierać posty i wam napisać po kolei ale tyle tego że piszę tak:

PARAPET najlepsza rzecz na świecie co tu zrobić żeby na niego wejść i walić czymś po szybie okno balkonowe też mamy ale to nie to samo :-/

LEWORĘCZNOŚĆ
mój mąż jest leworęczny moja mama też i Igor chyba też ANAWAWKA dobrze napisała że trzeba patrzeć którą rączką dziecko je jak gra w piłkę to która noga kopie którą ręka pisze etc etc z tym że nie wiem czy nasze dzieci nie są na to za małe

WYMUSZANIE
Igor jest w tym mistrzem a rozdarty jest tak że HOHO

AŁA AŁA
jest u mojego syna hitem jak się mu czegoś nie da zabroni to odrazu jest ała bądź płacz na zawołanie :-/

BUTY
pasja mojego syna każde jedne :-):-)

Stwierdzam na dodatek że mój synio będzie artystą lub malarzem pokojowym bądź elektrykiem :-)
 
kontynuuję temat czytania rozpoczęty na "nocnikach" :)

Dziunka nie czuj się wyrodna bo każde dziecko przecież ma inne zainteresowania i cierpliwość. Asia lubi czytanie ksiażek ?
Np Alicja uwielbia opowiadanie książek - pokazywanie obrazków i opowiadanie o nich ale samego czytania tekstu - nawet krótkiego już nie :)

Jak czytamy np. ksiażeczkę z wierszem na straganie to ciekawi ją tylko jak przez nos mówię w imieniu buraka "niech no pani prędzej zmyka" :).
A tak to żadna intonacja nie pomaga - ona woli opowiadanie i pokazywanie gdzie na obrazku jest cebula a gdzie pietruszka :)
 
No to co dziunka napisała ze ona max 1 ksiazke dziennie to i tak spoko. My to zadnej ;/ Ale nie dlatego ze ja nie chcę. Tylko Marcel to taka wiercipięta ze musiałabym z tą książka latać za nim. Zainteresuje go pokazanie kilku obrazków, potem przewracanie kilku stron, czytanie moje a jego słuchanie nie wchodzi juz w gre. Raptem kilka minut. Potem interesuje go tylko noszenie książki & próby rozerwania jej. I tyle mamy z tego "czytania" bo Marcel na prawde jest mega ruchliwy. Któras z Was pisala ze maluch siedzi pod kocem i oglada bajki. Masakra!! Mój nawet obiadu nie umie spokojnie zjesc. Jak jemy we foteliku to ciagle grzebie przy nim typu sróbki ect. lub kopie stól/mnie/ macha nogami, bawi sie mniejsza zabawka itp a jak jemy na kanapie to wierci sie, schodzi, wchodzi, obraca, kręci. Cuda na patyku. Nawet soku nie umie przez sekunde wypić bez ruchu. Albo chodzi/biega z kubkiem u góry albo jak mu zabronie i karze stać to i tak przebiera nogami ze sie wywali. Spokojny i nie rusza się jak śpi oraz jak jedzie w wózku, co jest duzym zaskoczeniem ale wtedy mu sie otoczenie zmienia i to go interesuje.
 
Mama chyba piszesz o mojej córce?;-)

Ponoć wystarczy czytać nawet jak dziecko jest niby niezainteresowane, bo i tak do niego to dociera.


My właśnie poczytać nie mozemy - Julka uwielbia ale długie bajki, ja uwielbiam ale wierszyki Brzechwy czy Tuwima, tych z kolei Julia ma dosyć. A Asia jak tylko widzi ze do czegoś się zabieramy próbuje nam to nieumożliwić:confused2:
 
reklama
Fenomen w "czytaniu książeczek " jest Pawełek Etny.. potrafi siedziec i słuchac , sam sie dopomina- taki mały intelektualista... Antek ma w nosie książeczki więc ja po prostu sama siadam i czytam jak on się kreci po pokoju :") liczę na to , ze coś do niego dociera :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry