• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Zakupki dla Mamy i dzidzi :)

reklama
ja też kupiłam jednego smoczka ale jak nie bedzie chciała nie bede wpychac na siłę:-)ciekawe czy są dzieci które wychowują sie bez smoczków?znacie takie?ja niestety nie...
 
Ja też znam - dzieci mojego M brata- cała trójka się wychowała bez smoczka... ja dostałam od koleżanki pod choinke dwa smoczki- i też nie będzie nic na siłe , jak mała będzie chciała to będzie miała!!! :-)
 
Hej dziewczynki, widzę, że o smoczkach rozmawiacie.

Ja Darii zamierzałam nie dawać, nie kupiłam żadnego i w rezultacie musiałam odkupić od koleżanki w szpitalu bo inaczej nie dało się zmusić małej do leżenia pod lampami a musiała być naświetlana bo miała wysoka żółtaczkę. Tyle, że taki maluszek nie umie go jakoś dobrze utrzymać, trzeba było pomagać, podtrzymywać, bo najważniejsze było, żeby jednak leżała pod lampami. W sumie to ona wtedy chyba bardziej jedzenia niż smoka potrzebowała bo ja pokarmu jeszcze nie miałam a łudziłam się, że mała przy częstym dostawianiu wysysa jednak tę łyżeczkę od herbaty, której potrzebuje. Żeby mi powiedziano wyraźnie, że mam ją ważyć przed i po karmieniu, jak to robić, jak obsługiwać wagę, jaki powinien być wynik to może inaczej by to wszystko wyglądało bo zawoziłabym ją na dokarmianie i obyłoby sie bez kroplówek...no ale nie o tym miałam pisać.
Po powrocie do domu przez jakiś czas nie używałyśmy smoczka ale po jakimś czasie się poddałam ;-), używany był na spacerkach, żeby maleńka lezała spokojnie w wózku (a ile się go wtedy naprzytykałam pieluszkami, nawkładałam ponownie - ciągle wypadał) a potem nie nałykała zbytnio zimnego powietrza buziaczkiem. Potem pamiętam, że pełnił rolę zatyczki przez wpychaniem do buźki niewskazanych ku temu rzeczy (póki dziecko nie nauczyło się go świadomie wypluwać ;-)) albo niezbedna pomoc przy podawaniu antybiotyku - trochę leku strzykawką i smoczek, żeby antybiotyk nie został wypluty :sorry2:

Generalnie jednak staraliśmy sie ograniczać czas ze smokiem, żeby nie było tak, że dziecko chodzi z nim non stop, zwłaszcza jak jest większe; kiedy tylko się dało zredukowaliśmy jego używanie do usypiania a potem zrezygnowaliśmy i z tego. Wszystko się da przeprowadzić, trzeba tylko bacznie obserwować swoje dziecko i wychwycić moment, kiedy jest gotowe na zmiany. Ja osobiście polecam przeprowadzanie zmian stopniowo i powoli, to łatwiejsze i dla mamy i dla dziecka - przynajmniej tak było w naszym wypadku.

Dobra, kończę bo coś za bardzo zaczęłam się wymądrzać ;-);-);-)
 
Co do smoczków, to ja czytałam artykuł, w którym były bardzo polecane, gdyż ,,przypominały” dziecku o ssaniu i oddychaniu dzięki czemu zapobiegają ,,śmierci łóżeczkowej”. Artykuł był w gazecie z typu Mamo to ja lub podobnej, czytałam u lekarza czekając na swoją kolej
 
Ja dla Natalki miałam smoczki Aventy i nuk, nuk jednak zwyciężyły. Na samym początku nie dawałam córci smoka bo nie widziałam takiej potrzeby, puźniej zauważyłam że bywa niespokojna i wkłada paluszki do buzi i ssie, więc zaczęłam sporadycznie podawać smoka. Mała nie była już niespokojna i paluchy też nie były mućkane :-p Natalia ma 3 latka i ma dwa poobgryzane "mimiki" których już nie wkłada do buzi od roku, ale do snu musi je mieć w ręce i przytulać :-p
Teraz już kupiłam dla maleństwa z Nuk 1, aby w razie potrzeby był.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry