My witamy po pierwszym antybiotyku.Bylismy tydzien w szpitalu och szkoda gadac najgorszsy dzien w zyciu przezylam w piatek.Na szczescie jest juz wszystko wporzadku a i prognozy okazaly sie(na szczescie) nieprawidlowe.
W sumie watek o zdrowiu to tu wam opisze.
Z czwartku na piatek Victor mial goraczke a rano wstal dopiero o 10 ale tlumaczylam sobie to nieprzespana nocka.Zadzwonilam po lekarza a przy zmianie pampersa zauwazylam dziwna wysypke pod pielucha i to powiedzialam lekarzowi.Przyjechal po 12 wysypka byla juz na calym brzuszku i powoli szla na szyje diagnoza-meningokoki(prawdopodobnie)ale dla pewnosci szybko do szpitala.Akurat przyszedl Jacek i pojechalismy.Pani ogladnela malego i zmienila gabinet nagle wokol zrobil sie tlok 7,8 lekarzy teraz juz nie pamietam.Zaryczeni wszyscy troje-koszmar.Wyladowalismy na intensywnej terapii lacznie z podlaczona cala aparatura i okablowaniem.Tak mina piatek i pol soboty.W sobote przewiezli nas na normalny oddzial z zakazem wychodzenia z pokoju.
Na szczescie pdejrzenie bylo bledne,meningo nie bylo ale antybiotyk bralismy do dzis.Zlapala sie jakas bakteria o nazwie stfelokoki niestety tutejsza nazwa a polskiego odpowiednika nie znam.Antyboityk zadzialal perfekcyjnie w koncu to ta sama grupa kokow i bakterie nie dostaly sie w glab organizmu.
Napisalam w skrocie ale przezycie bylo makabryczne najgorsza intensywna i tych wielu lekarzy skaczacych do okola i kujacych malego.W sumie chyba 6 fiolek krwi do badan poszlo.