reklama

Zdrowie Naszych Dzieci

reklama
joaska ... macie to samo co my mielismy ... michal i kamila goraczkowali przez tydzien prawie ... michal mocniej kamila troche slabiej ... ja i jacek tez zalapalismy sie ...
trzymaj sie kobietko i zbijajcie ladnie goraczke ...
woloszki super ze z Majka juz duzo lepiej ...
 
Jak weszłam do przychodni i zobaczyłam Jagodę na babci kolanach to mi się płakać chciało, tak źle wyglądała :(
Miała wysoką gorączkę, a babcia nie dała jej nic przeciwgorączkowego, bo nie umiała otworzyć tej !@#$%@#^#$ butelki z nurofenem. W sumie nawet sie nie dziwię, bo akurat z nią tez mam problem. Wczoraj uczyłyśmy się ją otwierać. A tak się składa, że nurofen najszybciej zbija Jagodzie temperaturę. Tylko Małej żal. Po powrocie do domu oczywiście szybko nurofen i po godzinie było lepiej.
Dostała też eurespal na kaszel. Juz widać, że się zmienia. I jeszcze jakieś tabletki na "G" (ale jak dla mnie nie do powtórzenia), mam jej tłuc po pół tabletki i dawać do jedzenia. Na razie tyle i czekamy na efekty.

Noc dużo lepsza, w końcu coś przespałyśmy. Ale i tak ponad godzinę kaszlu i płaczu było ok 2 :( Więc znowu dostała leki i chyba po zbiciu trochę gorączki usnęła. A wypiła w tym czasie 2 butelki wody :szok:
 
joaska - ten lek na G to pewnie grospinosin ... malej go nie podawalm ale michal teraz mial go w tej wlasnie inekcji (oczywiscie wieksza dawke : 1 - 1/2 -1 ) ... syrop na kaszel tez dlugo popijalismy sobie ... niestety ... no i oczywiscie bardzo dobrze ze mala duzo pije ... nasza kamila pila litrami (nie rozstawala sie z buitelka) ... a michala trzeba bylo zmuszac ... jedzenie jest w drugiej kolejnosci ... wiadomo ze z taka goraczka nie ma sie apetytu ...
tzrymajcie sie dziewczyny i szybko zdrowiejcie
 
No to ja niechce zadnych zyczen znad morza i z Oswiecimia :-p:-p:-p:-p

No i Joaska dobrze ze chce pic bo to najwazniejsze przy goraczce ale super mama o tym wie :-):-):-)

Dziewczyny kiedy sie spotykamy bo jakies balety by sie przydaly :-):-):-)
 
Joaśka - zdrówka dla Maleńkiej. Tak mi przykro jak takie małe dzieciaczki się męczą:zawstydzona/y:

A u nas Inguch codziennie je serek (Bakuś głównie) i nic:szok: Rączki się wygoiły, zaczęła lepiej jeść, teraz na śniadanie wcina całą parówkę - sama widelcem:szok: Jestem w szoku (pomijając, że ja nie cierpię parówek i uważam, że to straszne świństwo ale skoro ona w ogóle chce jeść to jej daję - i skubana nie chce tych z indyka tylko zwykłe wieprzowe:baffled:)

Ja już naprawdę nie wiem, co o tym wszystkim myśleć:baffled: Co z tą jej alergią:confused: Może ona już dawno z niej wyrosła tylko skąd miała te liszaje na rączkach:baffled: I dlaczego alergolog mi wpierał, że ona ma bardzo ostrą alergię i kazał mi podawać masę leków (nic jej nie podaję:no:) i odstawić nawet chleb, bo nie wiadomo, czy tam nie ma mleka:baffled: - nic jej nie odstawiłam, bo bym już nie miała, co jej dawać:zawstydzona/y:

Idę niedługo do poradni alergologicznej w IMiD i kompletnie nie wiem, co ja mam im teraz powiedzieć:confused:
 
Dzięki kobitki!

Asiun - ciekawe, to co piszesz. Jak dla mnie trzeba się cieszyć, ale ja bym wymusiła jakieś testy.
A liszaje to chyba nie tylko z alergii się biorą. Może tu dermatolog by coś powiedział, no ale skoro teraz ich nie ma....
Super, że Inga je :) i nie ma żadnych złych objawów :D A poza tym, wie co dobre. Też wolę te wieprzowe ;p

Jagoda przez jakiś czas jadła, a teraz już nie chce parówek, no ale ona tak ma ze wszystkim jakiś czas uwielbia, a potem jej sie zmienia. A nie faszeruję jej tym co lubi, właśnie, żeby jej sie nie przejadło. Bakusia już nie chce.

Też czekam na spotkanie :)
 
reklama
Z tymi testami będzie problem, bo wszyscy lekarze mi mówili, że dopiero na 4-latkach można testować:-( Można tylko zrobić igg z krwi ale to tak naprawdę nic nie daje, bo pokazuje tylko skłonność do alergii i nic więcej:no:
Dermatolog czyli moja mama powiedziała, że to alergia a dwóch innych lekarzy (pediatra i alergolog) powiedzieli, ze to alergia POKARMOWA:baffled:.

A co do jedzenia, to ja na razie daję jej 1 serek dziennie i 1 parówkę, bo do tej pory chciała jeść tylko suchy chleb, paluszki, i suchy makaron. Więc dla mnie to szokująca poprawa:tak:. Jak jej sie przejedzą parówki i Bakuś to może coś innego jej podejdzie:-). Próbuję jej dawać różne rzeczy ale np. jogurt Jogobella jej nie podszedł, pasztetu domowej roboty też nie chciała (babcia robiła pod nią więc pewnie był za mdły;-))

A i tydzień temu Jacek zrobił krewetki - ale mały skubaniec się rzucił na mój talerz:-D:-D:-D. Trochę się bałam czy nie za ostre, żeby znowu liszajów na łapkach nie dostała ale nic jej nie było:-)

jak tak dobrze pójdzie (tfu, tfu) to za jakieś 2 tygodnie spróbuję jej podać wołowinę - może też nie ma na nią uczulenia:confused:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry