Według mnie L4 są nadużywane po części z winy lekarzy. Mój prowadzący mnie namawiał na stałe zwolnienie już w 5 miesiącu, który był akurat złotym czasem mojej ciąży i czułam się naprawdę ok. A dla odmiany przed założeniem karty ciąży, zarzygania po pachy nie mogłam się doprosić kilku dni zwolnienia od internistki na teleporadzie (było mi wszystko jedno, czy dostanę 100% czy 80%), bo pewnie myślała, że symuluję.