Witajcie z rana :-)
Alisa79 na szczęście już po strachu. Ząbek został wczoraj w gabinecie i bardzo się cieszę, że już jest po wszystkim, bo wczoraj mój organizm oczyścił się na maxa z tego stresu

Oczywiście nie było za przyjemnie, ale przecież to do przyjemnych rzeczy nie należy. Teraz siedzę w domciu i okładam się lodem, żeby dojść do normalnego wyglądu. Oczywiście tabletki są konieczne przy takim zabiegu, ale myślę, że wszystko szybciutko się zagoi. Doktor założył mi 3 szwy i przez tydzień muszę je mieć. To tyle jeśli chodzi o tego nieszczęśnika-oczywiście mowa o ósemce, a nie o lekarzu
Dagamit daj sobie trochę czasu, bo takie czekanie i odliczanie do niczego dobrego nie prowadzi. Wiem to po sobie. Nie powiem, żeby to było łatwe, ale z perspektywy czasu jak sobie o tym pomyślę to wiem, że gdybym do tego podeszła inaczej być może teraz byłabym już w ciąży. Ja poroniłam przed świętami Bożego Narodzenia 2007 roku i niestety nadal nie jestem w ciąży ani nie jestem mamą, a niestety przez ten czas miałam podobnie jak Ty. W pracy same młode dziewczynki, które jedna po drugiej zachodziły w ciąży no i teraz są już szczęśliwymi mamami. Byłam zła, wściekła i za wszelką cenę ja też już chciałam być w ciąży. No i tak jak Ty czekałam, odliczałam, niepotrzebnie się nakręcałam....W końcu kiedy po 3 miesiącach lekarz już przyzwolił na staranie u mnie zaczął się koszmar. Organizm nie funkcjonował jak należy. Czułam się tak bardzo źle, że zrobiłam mnóstwo badań, odwiedziłam mnóstwo lekarzy, którzy i tak nic nie wykryli. A ja po prostu ledwo żyłam. Co chwilę dolegało mi co innego więc jak mówiłam o tym lekarzom to oni tylko patrzyli na mnie dużymi oczami i stwierdzali, że na żadną chorobę to nie wskazuje, bo jest za dużo objawów. Hormony oszalały. Cały czas miałam plamienia i krwawienia więc nie było mowy o żadnym staraniu.Potem doszła historia z ugryzieniem kleszcza, wykryto u mnie boreliozę...Kolejne leczenie i znowu czekanie aż będę się dobrze czuła. Do tego doszedł taki ból zębów, że pomimo wcześniejszego ich leczenia zaczęłam leczenie od początku u innej dentystki (wcześniejsza doprowadziła mnie do takiego stanu, że przez całe wakacje jadłam tabletki p/bólowe). Gdy już było troszeczkę lepiej zrobiłam badania hormonalne i okazało się, że progesteron jest zdecydowanie poniżej normy. Gin przepisał mi duphaston i clo. Teraz wiem, że niepotrzebnie brałam clo, bo owulacja u mnie cały czas była. Dodatkowo duphaston kazał mi brać zaraz po m-czce i tak przez cały cykl. Po 3 m-cach zmienił mi dawkowanie od 15 do 24 dnia. Ale to już tak mi rozlegulowało cykl, że mój organizm zwariował. Poty zimne, gorące, zawroty głowy, bóle w klatce piersiowej....Myślałam, że to już mój koniec. To był koszmar. Potem doszła wysypka na buzi więc znowu wizyta u dermatologa. Stwierdził, że to zaburzenia hormonalne. No i znowu kolejne leki. Zmieniłam ginekologa i mój nowy lekarz przepisał mi tabletnki anty no i pół roku znowu trzeba było zawiesić starania i myślenie o dzieciach. Teraz kończę ostatnie opakowanie. Jestem szczęśliwa, że tu jużostatnie opakowanie, a jednocześnie boję się czy wszystko wróci do normy. Po zakończeniu leczenia mam zamiar zrobić badania ogólne i sprawdzić jak tam moja owulacja. Zakupiłam już testy, żeby sprawdzić czy wogóle ją mam i czy nadal jest ok 13/14 dnia. Po tych wszystkich moich przejściach i doświadczeniach życiowych doszłam do wniosu, że ciąża i dziecko są owszem bardzo ważne, ale są ważniejsze rzeczy w życiu. Nasze samopoczucie, nasze zdrowie, nasi bliscy, przyjaciele, rodzina....Nie tylko my mamy problemy. Niektórzy mają większe od nas i też muszą jakoś funkcjonować. Ważne to cieszyć sięz tego co mamy i korzystać w pełni z naszego życia. Nie smuć się!!! Nie myśl ciągle, że ja też niedługo będę w ciąży, że będę mogła kupować ubranka dla kobiet ciężarnych, że będę mogła szukać odpowiedniego wózka....To do niczego dobrego nie prowadzi. Zapędzisz się w kozi róg z którego bardzo ciężko samemu wyjść. Idź do znajomych, którzy mają malutkie dzieciaki, pobaw się z nimi. To wcale nie musi być koszmarne i przykre dla Ciebie. Wręcz przeciwnie. Dzieci potrafią zdziałać cuda, poprawić humor. I ciesz się razem z nimi, uśmiechaj się, przytulaj...Nie patrz na wszystkie młode mamy z zazdrością i zawiścią....Ciesz się, że im się udało i nie miały problemów. Pomyśl, że wiele kobiet straciło swoje maleństwo w zaawasowanej ciąży albo zaraz po urodzeniu. Moja znajoma przeszła taki koszmar. Ciąża przebiegła prawidłowo. Zawinili lekarze, którzy zwklekali z porodem. Dziecko urodziło sięz 1pkt. Żyło 4 m-ce. I ona codziennie z nim była w szpitalu, karmiła, przebierała...A później. Nie będę pisać co przeżyła. Można sobie wyobrazić. Rok musiała czekać, żeby podjąc kolejne starania. Teraz jest już spakowana i czeka na poród. I ona i ja wierzymy, że będzie dobrze. Najważniejsze, żeby się nie zamykać na innych, nie uciekać....Wierzę, że choć trochę Ci pomogłam tym co napisałam. Jeśli będziesz chciała pogadać nie krępuj się. Po to tu jesteśmy
