hej Dziewuszki:-)
jestem..jestem...ale wiadomo jak to ze mną, nie dość, że późno w domku jestem, to po jedzeniu obowiązkowe spanko. No to nie wyrabiam się na wcześniejszą godzinę;-) Po obudzeniu ledwo mogłam się z wyrka zwlec...no jakby mnie czołg przejechał, a poprawił walec drogowy

Mój prywatny sanitariusz pomierzył mi ciśnienie no i oczywiście, wskazywało minimalne oznaki życia

;-) poszperałam w necie co to jest z tym niskim ciśnienie...No i się doigrałam...przede wszystkim trzeba pić duzo wody

no a u mnie to same wiecie jak to jest...nie zmuszę się i koniec!!! soki tak, herbatki tak, a sama woda mineralna za skarby świata...Myślę, że łącznie przez cały dzień to się uzbiera 1,5 do 2 litrów, to chyba nie jest tak tragicznie, nie? A co do skutków takiego słabego ciśnienia, to raczej nie grozi niczym dziecku, jedynie co dla matki jest uciążliwe i w razie omdleń wiadomo, że można się potłuc. Gorzej jak sie ma za wysokie...Jak będę u położnej to zdam jej relację, ale znając angielską służbę zdrowia, powie, że wszystko w normie
A co do zdjęcia...Kochane, no kurcze...wstyd mi na razie, bo to spasiony brzuchol, a nie ciążowy

;-) dziś zakupiłam sobie specjalny olejek dla kobiet w ciąży, minimalizuje podobno rozstępy

i lotion do ciała tez o takim działaniu. Tak się przyjrzałam sobie i stwierdziłam, że jak w takim tempie będę tyła, to nie obejdzie się bez rozstępów

tak więc od dziś -smarowanie na całego
Gatto na mdłości super działa imbir

i właśnie najlepiej korzeń, a nie herbatki,bo zrobisz sobie sama i będzie mocniejszy niż kupny. Ja robiłam tak na wyczucie, kilka plasterków cienkich na szklankę wrzątku. Niech to się chwilę zaparzy, możesz lekko posłodzić i pic małymi łyczkami. Mnie bardzo pomógło, a mało tego stosuję taki napar na moją chorobę lokomocyjną. Całe życie podróżuję na Aviomarinie, a teraz wystarczy tylko imbirek

A co najważniejsze - naturalny lek:-)
zuzanka nooo lekko jestes do tyłu z bb...skoro nie wiedziałaś, że Groszek teraz jest Groszkówną

dzidzia zrobiła psikusa mamie i pokazała siusiaka
Muma Ty wariatko jedna!!! mnie by przez myśl nie przeszło, żeby "tam" dziecku sprawdzać, a co dopiero panikę siać na oddziale, że czegoś brakuje


ale kto wie....jak teraz wiem...to może i ja zaglądnę
Vinga staraj się myśleć pozytywnie!!! wiem, że łatwo się mówi...ale i tak teraz nic już nie zmienisz...a nerwy, to sama wiesz...tylko zaszkodzić mogą. Ja tam wierzę, że będzie wszystko dobrze, pępowina się odwinie czy przemieści i lekarz zmierzy prawidłowo co trzeba

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Alex no to Młody urządził sobie błotne spa....

naogląda sie w tv jak się babki smarują czymś takim, to tez musiał wypróbować, a co? może nawet Ciebie widział z ciemną masą błotną na twarzy heeee? a co z fotkami kuchni???? czekam z ciekawością
bzzzz powodzenia w sprawach budowlano-remontowych!!!! pewnie już bliżej końca niż początku,nie?
Cholerka...muszę się cofnąc i poczytać, bo znów zapomniałam...no i już mi się ssanie włączyło

zaraz wracam
przypomniało mi się....
Aleksis...trzymam kciuki, żeby jednak @ nie przylazła!!!! spróbuj zastosować metodę naszych staraczek, czyli zabarykaduj się w domu, pozabijaj drzwi i okna i jej nie wpuść i koniec ;-)aha...dla pewności przykuj się do kaloryfera i się nie daj!!!!!!!&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
kasica wiesz co...może faktycznie zrezygnuj na razie z tych ziółek, piszesz, że bierzesz jeszcze jakies inne leki, to chyba nie ma co aż tak mieszać...Albo zapytaj wprost lekarza co o tym sądzi, ale ja słyszałam, że jak dziewczyny pytały swoich, to w większości odpowiadali, że nie są zielarzami i na ziółkach się nie znają
Ani@k u mnie na razie nie odczywam żadnych ruchów...dwie noce coś mnie smyrało w środku...ale czy to Dzidziol czy może .....kolacja??? tego nie wiem....:-) a jeżeli chodzi o zakupy...to ja nie z tych przesądnych i już długo przed ciążą byłam obkupiona, ciszków mam na conajmnie trójkę dzieci

wszelkiej płci

do tego pościele, ręczniki, akcesoria typu nosidełka, huśtawki, połowy rzeczy to nawet nie wiem jak się fachowo nazywają. Ale i tak mi jeszcze dużo brakuje, ale powoli...powoli...mam jeszcze czas. Chciałam lecieć do Polski, zeby porobić sobie zakupy, ale póki co, to nie zanosi się na wyjazd w tym roku, a po Nowym roku to już w ogóle...pewnie zostanie mi zamówienie przez internet i teściowa przywiezie kilka rzeczy w lutym. Najgorzej jest z zimowymi rzeczami dla takich maluszków, tutaj się dzieci hartuje i nie ma za bardzo takich typowo zimowych ciuszków. A jak już jest, to jeden wzór i cena powalająca

Oki, zmykam już, bo Hania dopomina się kolacji....no co mam zrobić? będę dziecko głodzić????

Trzymajcie się Kobitki!!! do jutra!!!!