Szyszka, biedny Mieszko! Ale tak jak Muma pisze, nie będzie tego pamiętał, po prostu może się stęsknił za tatusiem ;-)
Muma nieźle tego gila idzie z takiego małego noska, no nie? Ja pamiętam jak Ti był chory, to miałam wrażenie, że sama w całym swoim życiu nie wysmarkałam tyle glutów, co mały w jednej chorobie. Hehehhehe.
Ti na razie zdrowy, ale mnie łamie i to porządnie, kości,mięśnie bolą, we wnętrznościach czuje jakby niepokój, skóra mnie boli, okropieństwo. Prosto z huty wbiegłam do apteki, kupiłam groprinosin i miga i nafaszerowałam się jak indyk na święto dziękczynienia. Popiłam rumiankiem z mleczkiem pszczelim i cytrynką, a wieczorem zagrzeję sobie piwo z żółtkiem i miodem. Mam nadzieję, że Timi się nie zarazi. Jak mu piwo grzane podam????????????Hihihihihi żartuję oczywiście.
Dziś moja przyjaciółka idzie na USG prenatalne, chyba nawet za chwile wchodzi. Ma 12ty tydzień. Ciekawe co tam siedzi, coś tam dziś może powie jak wygląda guzek płodowy... Trzymam kciuki za facecika. TI będzie miał kumpla.