Hej Dziewczynki,
Ale piękna jest pogoda i mówią, że ma tak być jeszcze długo i super i fajnie, niech tak będzie do wiosny:-)
My siedzimy w domku, dziś idziemy do lekarza znów bo się Olkowi zrobił stan zapalny na siusiaku, pewnie od antybiotyku:-( Wiecznie coś.. Siedzimy jeszcze do końca weekendu i od poniedziałku startujemy znów.
Jutro mam zebranie w żłobku i zrobili mi je o takiej super godzinie - 15, że nie wiem co mam zrobić. Nie mam z kim go zostawić , Julka w szkole, eM w robocie, mama w kosmosie, koleżanki w pracy, nie wiem, pewnie eM wcześniej z pracy wyjdzie. W każdym razie powiem Wam, że przykro strasznie człowiekowi się robi w takiej chwili. Ostatnio w weekend oglądaliśmy filmy jak Jula była w wieku Olka. Już pomijam jak mówiła zdaniami i wszystko ogarniała. Na imprezce były jej 3 normalne , sprawne babcie i dwóch dziadków, heh, to były czasy..
Dobra już się nie rozczulam , daję sobie radę i będzie coraz lepiej.
Ja też śpiąca chodzę i nie mam siły na nic. I humoru nie mam wcale i nic nie robię w domu.
Gochson nie wiem czy przegapiłam ale zdradź jakie imię wybraliście dla Córci ??
Gatto, zuza z moich obserwacji to jest tak, że dzieci się same bawią jak my mamy ochotę i czas na zabawę z nimi, a jak mamy dużo roboty to odstawiają cuda wianki

Poza tym jak już pójdą do dzieci to też jest inaczej w domu, jakoś potrafią sie bardziej sobą zająć.
Oli teraz ma fazę znów na rzeczy z kuchni, wszystko wystawia mi z szafek i szuflad na blat albo nosi to w koszyku i rozwala gdziekolwiek. Wczoraj potłukł słoik z przecierem pomidorwym, nie dość , że ja się darłam, on ryczał to jeszcze wyglądało jakby krew była na nim i wszędzie dookoła ;-)
Zaraz lecimy na dwór, ,ja trochę krzaczory poprzycinam a on sobie pojezdzi na aucie albo pogania z Wolfem.
Aaa Wolf ma jakąś depresję, cholera, zaczął grymasić z jedzeniem czego nigdy nie robił, CHyba mu karmę zmienię chociaż , ta którą mamy jest dobra i nie taka droga. Może się zakochał, ale tak na jesień ??
Miłego dnia Dziewczynki, zdrówka dla Was i dzieci :-)
PS
Dwa dni temu znajoma zaprosiła mnie do polubienia strony na fb małego chłopca, który walczy z baardzo ciężkim nowotworem. Wiem, że takich stron jest milion i dzieci w potrzebie ale poczytałam dokładnie i tak mnie to poruszyło bardzo, że oczywiście wpłaciłam im parę złotych i teraz śledzę co tam u Antosia i jejku mam nadzieję, że znajdą klinikę , która się podejmie leczenia... :-(
I nie ma się co złościć na nasze smyki, że bałaganią, tłuką słoiki, wchodzą do bidetu czy pyskują. Są zdrowe..
Jakby , któraś miała chwilkę to jest link :
https://www.facebook.com/AntosRatajczakPomoc?fref=nf mam to też w polubieniach.