witajcie ...
juz sobie poczytalam na temat tej bakterii i rozmawialam z moja doktor ( ona mi powiedziala,zebym za duzo nie czytala na ten temat i sie nie przejmowala)... a jesli chodzi o ta bakterie to rzeczywiscie wlasnie przez nia moge nie moc zaciazyc,a nawet jesli by mi sie udalo to mam ryzyko poronienia a pozniej kolejnych , ryzyko urodzenia martwego dziecka, klopoty z jajowodami i bezplodnosc.... ale po tych koszmarnych info jest bardzo duzy tunel nadziei,bo w 90% po pierwszej dawce antybiotyku wszystko moze byc ok, jak nie to kolejna, a jak ta nie to juz wiecej nie czytalam,bo przeciez mi pomoze pierwsza :-)... tak wiec moje HSG w piatek stoi pod znakiem zapytania, jutro bede wiedziala,bo dzwonili tez od gina,ale za pozno otrzymalam wiadomosc,wiec musze zadzwonic jutro rano... a wykryli ta bakterie przy rutynowym badaniu cytologii, moja doktorka powiedziala ( nawet nie zwrocilam na to najwiekszej uwagi wtedy) ,ze pobieze jeszcze probke na jakies inne badanie i dobrze,ze zrobila,bo tak najpierw to trzeba wykurowac,a moze i clomid nie bedzie potrzebny.... z tego co wyczytalam to przez 14 dni bedziemy brac antybiotyk ( ja i Joe) nastepnie robnia nam badanie na obecnosc tej bakterii,ktore bedzie trwac kolejne 10 dni i jesli wszystko jest ok to mozemy sie starac,a jesli nie to dalsze leczenie.... w kazdym badz razie to wszystko wyczytalam na internecie,a na pewno bede wiedziec jutro po rozmowie z ginem ... ufff.....
a co do pracy to tez jestem jak najbardziej optymistycznie nastawiona

poleniu****e sobie ze dwa miesiace i bede tryskac energa i entuzjazmem w nowej pracy

... a w ogole dzisiaj widzialam znowu ogloszenie o prace dla dwujezycznych z angielskim i francuskim blisko mojego domu... musze im przefaksowac jutro moje CV i zobaczymy co z tego wyjdzie....
a i jeszcze dzisiaj zeby bylo malo zlych wiadomosci,to jeszcze jak czekalam na dziecko w samochodzie,to sobie sluchalam radyjka przez polgodzinki i chyba w ten sposob rozladowalam akumulator... wiec do domu wrocilam pozno....
Antilko- tez sie usmialam... moja babcia kiedys wywrocila sie na prosciuchnym chodniku : rozbila kolano ( tak porzadnie), potlukla okulary i szczeke ( miala juz wtedy sztuczna) - a cala rodzina i znajomi sie smielismy,ze w taki sposob ona zaoszczedzila na bilecie na tramwaj ( szla od kolezanki,a mogla wziac tramwaj)....
Wagnies-zaraz sobie zerkne na nasz wateczek... a co do antybiotykow- to ja tez nie biore chyba ,ze juz na prawde musze....
Leyna- mnie sie oba imiona podobaja Zenobia juz od dluzszego czasu a Pelagie dopiero co znalazlam... jednak Joe nie da sie do nich przekonac za skarby swiata.... a jak mowili zdrobniale na twoja babcie, bo na moja mowilismy babcia Zenia, akolezanki Zenka lub Zebka...i zagladaj do nas tez,bo przeciez jestes 30-tkowa mama...
Moniolek- moja babcia i moj tata i rowniez Joe to takie chomiki, wszystko by im sie przydalo....
Najeczko- tak sie ciesze,ze sie tobie wreszcie udalo

teraz potrzebny nowy suwaczek i na kiedy masz termin ? ups o juz masz suwaczek ... wlasnie doczytalam dalej- betka jest piekna ( przynajmniej wedlug dziewczyn,a one wiedza) wiec sie cieszymy wszystkie razem
Alek- trzymam mocno kciuki za wrzesien.... pewnie bedziemy razem testowac ;-)
Carioca- moze zmienilas zdanie co do sukni i nam ja pokazesz... choc rabek?;-)
Vonko-co slychac u ciebie? odezwij sie czasami...
cala reszte serdecznie pozdrawiam...