Leyna
Mama Pitera i Micha :)
Postaram się wpadać do Was dziewczyny, ale Wy tyle piszecie, że nie nadążam z czytaniem wszystkiego 
Najeczko, nic się nie martw, ciąża na pewno jest młodsza niż zakładasz i dlatego lekarz jeszcze jej nie zobaczył na USG. Ja miałam podobnie, 3 testy ciążowe pozytywne, betka wskazująca ciążę a na USG nic nie było widać, choć lekarz po badaniu nie wykluczył, że w ciąży mogę być, bo macica rozpulchniona itp A w ciąży byłam, więc głowa do góry, oby do poniedziałku
Ewo pewnie się trochę martwisz, bo liczyłaś na staranka we wrześniu, po wyleczeniu z tej pasudnej bakterii. Ale skoro jesteś teraz tak kompleksowo badana to przynajmniej wiadomo jak można pomóc. Moja kumpela po wielu latach kuracji hormonalnej też miała robioną laparoskopię i tak jej udrożnili jajowody, że nie miała już problemów z owulacją
Co do strajku... teoretycznie masz rację, że lekarze i pielęgniarki strajkować nie powinni. Tylko, że ich nikt od wielu lat nie chce słuchać. Zarabiają bardzo mało - zwłaszcza pielęgniarki - z braku personelu (bo sporo lekarzy i pielęgniarek wyjechało do pracy na zachód) mają często po 36-godzinne dyżury non stop. Normalny człowiek nie jest tak w stanie funkcjonować. Do tego świadomość, że brakuje pieniędzy na wszytsko: na leki, na sprzęt a kolejne rządy mają to w głębokim poważaniu.
Lekarze strajkują już od miesiąca. To jest taki strajk bardziej słowny, bo oni nadal są przy pacjentach. W desperacji składają wypowiedzenia, żeby ktoś w końcu raczył ich zauważyć, bo od miesiąca ich się lekceważy. A tu co rusz wybucha afera jak duże premie sobie przyznaja panowie na stołkach. Toż to może szlag trafić. Niby nie ma pieniędzy, a PiS obiecywał "tanie państwo". Tymczasem administracja puchnie w szwach, kolesie stwarzają dla siebie nowe stanowiska z koszmarnie wysokimi pensjami. A lekarzom się mówi, że nakłady na służbę zdrowia nie mogą wzrosnąć, bo nie ma pieniędzy. Kpina w żywe oczy. Ta grupa zawodowa jest już bardzo zdesperowana i ja im się nie dziwię. Bo kiedy górnicy kilka lat temu wyszli przed Sejm, porzucali kamieniami, starli się z policją to dostali to, co chcieli.
I wydaje mi się, że większość Polaków jednak popiera postulaty lekarzy, bo oni oprócz podwyżek dla siebie, walczą też o pieniądze dla pacjentów.
A co do czasu w leczeniu, to nie uwierzysz, ale u nas na wizytę u onkologa czeka się i pół roku albo nawet dłużej. I strajk lekarzy nie ma z tym akrat nic wspólnego. Taka jest rzeczywistość. Po prostu tak mało pieniędzy przeznacza się na leczenie, są takie limity na wizyty u specjalistów, że jak nie masz kasy aby się leczyć prywatnie, to prędzej umrzesz niż dostaniesz się do lekarza, żeby Cię zdiagnozował. Myślę, że lekarze chcieliby mieć więcej pieniędzy na badania, na to by szybciej i nowoczesnym sprzętem mogli diagnozować pacjentów, ale...
Mówi się, że w Polska ma jeden z wyższych wskaźników umieralności na raka. A jak ma nie mieć, skoro człowiek trafia do lekarza już z zaawansowanym rakiem, z przerzutami, bo na wizytę czekał za długo. Popieprzony ten kraj...

Najeczko, nic się nie martw, ciąża na pewno jest młodsza niż zakładasz i dlatego lekarz jeszcze jej nie zobaczył na USG. Ja miałam podobnie, 3 testy ciążowe pozytywne, betka wskazująca ciążę a na USG nic nie było widać, choć lekarz po badaniu nie wykluczył, że w ciąży mogę być, bo macica rozpulchniona itp A w ciąży byłam, więc głowa do góry, oby do poniedziałku

Ewo pewnie się trochę martwisz, bo liczyłaś na staranka we wrześniu, po wyleczeniu z tej pasudnej bakterii. Ale skoro jesteś teraz tak kompleksowo badana to przynajmniej wiadomo jak można pomóc. Moja kumpela po wielu latach kuracji hormonalnej też miała robioną laparoskopię i tak jej udrożnili jajowody, że nie miała już problemów z owulacją

Co do strajku... teoretycznie masz rację, że lekarze i pielęgniarki strajkować nie powinni. Tylko, że ich nikt od wielu lat nie chce słuchać. Zarabiają bardzo mało - zwłaszcza pielęgniarki - z braku personelu (bo sporo lekarzy i pielęgniarek wyjechało do pracy na zachód) mają często po 36-godzinne dyżury non stop. Normalny człowiek nie jest tak w stanie funkcjonować. Do tego świadomość, że brakuje pieniędzy na wszytsko: na leki, na sprzęt a kolejne rządy mają to w głębokim poważaniu.
Lekarze strajkują już od miesiąca. To jest taki strajk bardziej słowny, bo oni nadal są przy pacjentach. W desperacji składają wypowiedzenia, żeby ktoś w końcu raczył ich zauważyć, bo od miesiąca ich się lekceważy. A tu co rusz wybucha afera jak duże premie sobie przyznaja panowie na stołkach. Toż to może szlag trafić. Niby nie ma pieniędzy, a PiS obiecywał "tanie państwo". Tymczasem administracja puchnie w szwach, kolesie stwarzają dla siebie nowe stanowiska z koszmarnie wysokimi pensjami. A lekarzom się mówi, że nakłady na służbę zdrowia nie mogą wzrosnąć, bo nie ma pieniędzy. Kpina w żywe oczy. Ta grupa zawodowa jest już bardzo zdesperowana i ja im się nie dziwię. Bo kiedy górnicy kilka lat temu wyszli przed Sejm, porzucali kamieniami, starli się z policją to dostali to, co chcieli.
I wydaje mi się, że większość Polaków jednak popiera postulaty lekarzy, bo oni oprócz podwyżek dla siebie, walczą też o pieniądze dla pacjentów.
A co do czasu w leczeniu, to nie uwierzysz, ale u nas na wizytę u onkologa czeka się i pół roku albo nawet dłużej. I strajk lekarzy nie ma z tym akrat nic wspólnego. Taka jest rzeczywistość. Po prostu tak mało pieniędzy przeznacza się na leczenie, są takie limity na wizyty u specjalistów, że jak nie masz kasy aby się leczyć prywatnie, to prędzej umrzesz niż dostaniesz się do lekarza, żeby Cię zdiagnozował. Myślę, że lekarze chcieliby mieć więcej pieniędzy na badania, na to by szybciej i nowoczesnym sprzętem mogli diagnozować pacjentów, ale...
Mówi się, że w Polska ma jeden z wyższych wskaźników umieralności na raka. A jak ma nie mieć, skoro człowiek trafia do lekarza już z zaawansowanym rakiem, z przerzutami, bo na wizytę czekał za długo. Popieprzony ten kraj...

Myślę, że masz bardzo dobry plan! Trzymam kciuki!
