@Edasowa22 Trzymam za Ciebie ogromne kciuki! :* Wiem, doskonale wiem, co przeżywasz, ale dziewczyny mają rację i mój mąż - to natura decyduje i na to nie mamy wpływu, trzeba dbać o siebie, nie martwić się na zapas i wierzyć, że będzie wszystko ok. Ja, choć to głupio zabrzmi, po ostatni usg zaczełąm się modlić...tak, mówią, że jak trwoga to do Boga, ja chyba też szukałam każdej możliwej deski ratunku...Choć nie chodzę do kościoła, to wczoraj przed snem też się pomodliłam swoimi słowami i podziękowałam. Poczułam ogromną ulgę, że te Święta będą spokojne i szczęśliwe... Postanowiliśmy jeszcze nic nikomu nie mówić, choć jak wiecie ogromnie byśmy chcieli...ale ostatnio wszystkim od razu powiedzieliśmy i było ogromnie dużo tłumaczenia potem...chcemy tego uniknąć w razie czego! Niech wybije to 12tc i wszyscy się dowiedzą

)) ! Lekarz u mnie nalegał wczoraj na l4....prawdopodobnie za 2 tyg pójdę... teraz i tak mam urlop po świętach, a potem 3-4 dni do pracy, ale jeśli powie, że lepiej żebym poszła to pójdę...w 1 ciąży też na to nalegał, a ja byłam twarda, że nie i wiadomo jak się ona skończyła... Także Edasowa dbaj o siebie i będzie wszystko ok!!! :* Módl się, wmawiaj sobie, że maluszek się chowa i bawi z Mamą w ciuciubabkę i będzie ok

... Ja jak usiadłam wczoraj na fotelu, cała zdenerwowana i wiecie - przerażona, to w myślach powiedziałam do dzieciątka - "Misiulek tylko dziś bez żartów, pokaż się Mamusi i nie chowaj nigdzie". Brzmi jak paranoja, ale... zawsze mówili mi, że do dzieci w brzuchu trzeba mówić więc robię co mogę
