hehe, a pomyśleć , żeja jestem spedytorką

wiem, jak Wasi mężowie potrafią jeździć

jak mi się parę razy zdażyło, że moim kierowcom się dzieci rodziły to pozwalałam im łamac przepisy dot, czasu pracy tylko z zastrzeżeniem, że mandatów im nie płacę
co do mojego męża.. cholerka on musi 8 września na 3 tygodnie wyjechać.. jezeli Franek się nie urodzi teraz to ja nie wiem co zrobię SAMA.. naprawde nikt nie może mi pomóc.. mama pracuje, teściowa włsąnie zaczęła nową pracę..
będę sama jak palec..
w dodatku małż teraz bierze godziny w drugiej pracy aby jak najwiecej zarobić teraz za ten wrzesień , co go nie będzie.. i sama siedze całe dnie i połowe nocy. . nie ma co ukrywać boję się że hej.. ze znajomą z piaskownicy (w zasadzie to nikt mi bliski po prostu jedna z mam dzieci, które bawią sie zmoją ANKĄ) się umówiłam, zę jakbym była sama i zaczęła rodzić to ona by przyszła posiedzieć z Andzią.. ale jak ja sama do szpitala dojadę..
cała jestem spanikowana.. wogóle sobie nie wyobrażam tego wszystkiego.. jakos po pierwszym porodzie wszystko miałam lepiej poukładane, a mąż był ze mną 3 tygodnie non stop .. bez niego nie wiem jakbym sobie radziła.. a teraz jeszcze Anka do kompletu..
brrr