A mój ślubny to taki pokręcony trochę jest. Z jednej strony mamusia go tak wychowała , że od sprzątania, gotowania, prania i robienia zakupów jestem tylko ja. Nawet zmyć talerza i kubka nie potrafi tylko wkłada do zlewu i to czeka na mnie. A z drugiej, czasamiz nieprzymuszonej woli odkurzy i umyje okna. Ale jeśli chodzi i Wiktorię to nie mogę powiedzieć zlego słowa, jak trzeba jej coś kupić to jedziemy na zakupy, nakarmi ją, przewinie i oczywiście kąpie ( ja jej jeszcze nie kapałam sama, powiedziałam że to będzie tylko jego działka) Ale jak bysmy mieszkali z teściami to napewno by taki nie był. Teściówka wszystko za niego by robiła, bo to jedynak to oczko w głowie a tym bardziej teraz jak jest pierwsza wnuczka, ale spoko powoli go zmieniam