Mija79 - im wcześniej tym lepiej...nie mam sił wracać do przeszłości,ale na ten temta mogłabym książkę napisać...
Wolę pisać o teraźniejszości...i o moim M.
Mój M. mimo swoich wad (bo kto ich nie ma) jest moim powietrzem...
A w jego ramionach mogę ukryć się przed całym okropnym światem...
Potrafi wbić szpileczkę, ale gdy źle - jest jedynym lekarstwem...
Jest straszliwie uparty (podobnie jak ja)...ale sposobem można wiele u niego wyegzekwować;-)
Sprzątanie nie jest mu obce...gotowanie również...chociaż strasznie się nie wyrywa...jednak gdy trzeba,to się nie wymiguje...
Sam sobie pierze i prasuje ubrania jak trzeba...jest perfekcjonistą, więc wszystko robi bardzo dokładnie...wychodzimy z tego samego założenia, że jak mamy coś robić byle jak, to lepiej się tego nie podejmować...
co do figury...nie mogę teraz narzekać,ale obiecał,że jak przybędzie mi trochę kilogramów,to dalej będzie mnie kochał...zobaczymy;-)
w dodatku mogłabym patrzeć na niego godzinami...i nawet już przestałam rywalizować z jego pasją...
bardzo dba o moje zdrowie i dobre samopoczucie...i robi wszystko,żebym się czuła przy nim szczęśliwa...
nazywam Go swoją Nagrodą za wszystkie swoje cierpienia...
i chociaż czasem się na niego złoszczę...każdego dnia dziękuję Bogu,że mój Miś mnie odnalazł i tyle poświęcił,żebyśmy mogli być razem...