reklama

Ach ci nasi mężczyźni!!!

Kasiu może i tak ,ale nie mam odwagi tego zrobić.Może jak znajdę pracę odsunę się jakoś od tego wszystkiego. Boję się że mnie jako niepracującej matce mogli by ją odebrać.On mi nic przy niej nie pomaga,wszystko na mojej głowie. Muszę dojrzeć do tej decyzji.Tydzień temu wróciliśmy z wakacji,byli z nami znajomi i teściowe.Tam widać było po mnie że jest mi coś nie tak.Pogadała z nim teściowa,troszkę sie zmienił.Raz szliśmy nawet za rękę.Od powrotu znów jest taki sam.. Na razie tylko narzekam,.
 
reklama
Fakt, że bez pracy byłoby ci trudno, ale wątpię że odebraliby ci córeczkę przez brak pracy. Szkoda tylko twoich lat, jeśli ten typ się nie zmieni.
 
Mija79 - im wcześniej tym lepiej...nie mam sił wracać do przeszłości,ale na ten temta mogłabym książkę napisać...

Wolę pisać o teraźniejszości...i o moim M.
Mój M. mimo swoich wad (bo kto ich nie ma) jest moim powietrzem...
A w jego ramionach mogę ukryć się przed całym okropnym światem...
Potrafi wbić szpileczkę, ale gdy źle - jest jedynym lekarstwem...
Jest straszliwie uparty (podobnie jak ja)...ale sposobem można wiele u niego wyegzekwować;-)
Sprzątanie nie jest mu obce...gotowanie również...chociaż strasznie się nie wyrywa...jednak gdy trzeba,to się nie wymiguje...
Sam sobie pierze i prasuje ubrania jak trzeba...jest perfekcjonistą, więc wszystko robi bardzo dokładnie...wychodzimy z tego samego założenia, że jak mamy coś robić byle jak, to lepiej się tego nie podejmować...
co do figury...nie mogę teraz narzekać,ale obiecał,że jak przybędzie mi trochę kilogramów,to dalej będzie mnie kochał...zobaczymy;-)
w dodatku mogłabym patrzeć na niego godzinami...i nawet już przestałam rywalizować z jego pasją...
bardzo dba o moje zdrowie i dobre samopoczucie...i robi wszystko,żebym się czuła przy nim szczęśliwa...
nazywam Go swoją Nagrodą za wszystkie swoje cierpienia...
i chociaż czasem się na niego złoszczę...każdego dnia dziękuję Bogu,że mój Miś mnie odnalazł i tyle poświęcił,żebyśmy mogli być razem...
 
Jm80 u mnie tak nie jest. To ja namawiałam go do zaręczyn,ja wyznaczyłam datę ślubu, ja zadecydowałam że będzie dziecko. On po prostu sie zgadzał. Nie wiem czemu. Nie okazuje mi uczuć, nie wiem czy ja go pociągam ,ale on mnie już przestał. W kwietniu powiedziałam mu że jak nic się nie zmieni pomyślimy o rozwodzie. On nic ,ja wysyłałam mu czułe smsy, przytulałam się -on nic. Więc dlaczego to ma być miłość jednostronna. Ja daję ,ale chciałabym też dostawać. Teraz wypomina mi ten rozwód, nie stara się w niczym.Wiecznie słyszę tylko pretensje.Czasami zastanawiam się że może on chce rozstania i dlatego tak robi.
 
Mija79 - wiem jak boli takie traktowanie...chorobliwa zazdrość jest tak samo bolesna i niezdrowa dla związku jak i całkowita obojętność...wydaje mi się,że Twój Mężczyzna nie dojrzał jeszcze do pewnych decyzji albo potrzebuje drugiej mamusi a nie żony...straszeniem nic nie osiągniesz...jeśli jesteś choć troszkę zdecydowana złoż w sądzie wniosek o separację...do nich przemawiają czyny, a nie słowa...
jeśli wtedy się nie ocknie, to ja już nie wiem co może pomóc w Twojej sytuacji...
gdy mój Mężczyzna zaczynał się odseparowywać wystarczyła rozmowa...wciąż się uczymy siebie nawzajem...a ponoć nic tak nie pomaga jak rozmowa (spokojna rozmowa), tyle, że to nie zawsze sprawdza się w praktyce...
Ludzie,aby być razem muszą się odpowiednio dobrać...miłość jednostronna prowadzi do nikąd...co najwyżej do przystanku o nazwie frustracja...a na tym cierpi całe otoczenie...
Daj znać jak się sprawy mają...
Może Twoją śpiącą królewnę trzeba obudzić...jak pocałunek nie pomoże, to silny wstrząs...może być elektryczny:-)
 
Rozmowy jeszcze nie było ,czekam na odpowiednią chwilę. Dziś jest miły, pomaga troszkę przy małej,ale to pewnie przejściowe.Jak coś się zmieni napiszę.
 
Całkiem blisko Z której dzielnicy jesteś? Na razie humor mu się poprawił bo dostałam pracę, co oznacza dla niego że nie będę od niego wołać .
 
reklama
mija79 - moja Mama zawsze mi powtarzała,że najważniejsze jest,aby być niezależną... ja w końcu zrozumiałam,że ma rację...i jestem coraz bardziej niezależna...
chociaż nie mogę złego słowa powiedzieć o swoim M.
cieszę się,że stajesz na nogi...może zacznie Cię w końcu doceniać i szanować skoro nie jesteś od niego uzależniona...trzymam kciuki,żeby się ułożyło:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry