Jak komus sie nie chce to niech nie czyta
bo to prawie wypracowanie
Kasiad jakies cztery piec od wieczora do rana....w zaleznosci od jej spania

Dzisiaj jak rano troszke sciagnelam, wydaje mi sie ze jest troszke lepiej

moze nie mam jescze zapalenia....probuje przed sciaganiem troszke te miejsca rozmasowac i tak jakby ''puszczalo'' troszke....
Dzisiejsza noc byla cudowna.....Jak na razie jest OK...Wyobrazcie sobie ze jak Julke polozylam o 20. tak przebudzila sie po godzinie, wzielam ja na rece troszke ponucialam i polozylam do naszego lozka a ona usnela bez plakania...i spala tak do 24...dostala mleczko wypila i spala jakies 2 godzinki...pozniej przebudzila sie troszke pomarudzila <nie plakala> i usnela obudzila sia ok 4 na mleczko

po tym mleczku miala problemy z usnieciem ALE NIE PLAKALA........
a tak wogole to Julka nie chce wogole mojego mleczka juz...jak sciagam probuje jej podac a ona nim pluje:-

baffled:buuuuu.....jest mi strasznie przykro....
Ale wydaje mi sie ze wybralismy swietny moment na koniec zcyckowaniem, a wydawalo mi sie to niemozliwe

Chociaz nie chwale dnia przed zachodem slonca......mowia ze trzeci dzien jest najgorszy ...czyli dzisiejsza nocka....zobaczymy.....