reklama

Ach śpij kochanie...

reklama
Kasia super ze Oliwka coraz lepiej sypia u siebie:tak::-) z czasem wszytsko bedzie tak, jak powinno:tak::-)

a ja dzis miałam lokatora małego w łózku:sorry2: ale miałam do wyboru albo siedziec przy nim pół nocy albo wyspać się przed pracą z nim w łózku, to wybrałam jednak sen;-):-D a męża nie ma to ciasno nie było nam:-p
 
Kasiu widzę, że samodzielne spanie Oli to przeżycie dla Was obu:sorry2: W sumie ciężko się nie dziwić, skoro spała z Wami tak dłuugo;-) Z dnia na dzień będzie coraz lepiej, trzeba być tylko konsekwentnym:tak:

a ja dzis miałam lokatora małego w łózku:sorry2: ale miałam do wyboru albo siedziec przy nim pół nocy albo wyspać się przed pracą z nim w łózku, to wybrałam jednak sen;-):-D a męża nie ma to ciasno nie było nam:-p
Czasem wskazane odejść od reguły;-):-D Hubek pewnie przeszczęśliwy:-)

A w ogóle to bardzo mi się podobał tekst mojej koleżanki na "Mamach z Irlandii", świetne porównanie;-):
"to bardzo proste czemu maly wedruje...Wyobraz sobie taka sytuacje - zasypiasz wtulona w meza, jest cieplo, milo, bezpiecznie. Potem budzisz sie w nocy tak jak kazdy z nas sie po kilka razy budzi - rozgladasz sie - i widzisz ze jestes sama w innym pokoju,, w innym lozku. Pytanie - co robisz, przewracsz sie na drugi bok i spisz dalej, czy wracasz do meza, do bezpiecznego, cieplego lozeczka...Takze wg mnie najlepszym rozwiazaniem byloby nauczyc go zasypiac w swoim lozku.Oczywiscie on jeszcze bedzie sie budzil i przechodzil do Waszego lozka, i wowczas trzeba konsekwentnie go odprowadzac, siasc chwile przy lozku az zasnie...konsekwentnie...to najlepsza droga do sukcesu"

 
Podzielam zdanie koleżanki Wolfii, ja właśnie dlatego nie usypiam Oliwki u nas i potem jej nie przenoszę jej, bo wiem, że takie dzieci częściej wędrują w nocy spowrotem do rodziców.
U nas następna nocka cała przepana :tak: Jedyne, co się zmieniło, to fakt, że Oli dużo wcześniej rano wstaje, dziś to była 6.30. No, ale to jest do przełknięcia, Oliwka napewno z czasem przywyknie i będzie dłużej spała, tak myślę.
 
Wikusia na wczasach miała swoje dorosłe łóżko i zwykle przesypiała w nim noc, bywało, ze się budziła napić się, ale od razu zasypiała z powrotem.Jedyny feler to fakt, że wstawała bardzo wcześnie, bo przed 7(u nas 6, bo tam jest godzina do przodu):baffled:

u dziadków niestety to samo, a dziś niespodzianka spała do 8.30, mogłoby jej tak już zostać:tak:
 
Helou, Milenka dopiero usnęła po godzinie histeryzowania, gadania, wyłażenia z łóżeczka i bóg wie czego jeszcze, ale mnie wykończyła nerwowo dzisiaj przy tym usypianiu :no: Zaczynam się o nią trochę martwić, ale o tym za chwilę na z. :dry:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry