Witam serdecznie. Ja jako kolejna chciałabym opisac w skrócie swoją historię, może cho troszkę uspokoi niejedną przyszłą mamusię.
Mam 36 lat, z uwagi na wiek zostałam skierowana na usg prenatalne i test Pappa. Usg wyszło wzorcowa- nt 1,19, kosc nosowa obecna, inne prametry tez w normie. Niestety koszmar rozpoczął sie po odebraniu wyników z krwi, które znacznie zwiększyły ryzyko trisomii 21 (1:210). Hcgb wyszło 2,1, natomiast białko pappa 0,35. Takie wyniki spowodowały podwyższone ryzyko... Po krótkim namysle zdecydowałam sie na amniopunkcję, tym bardziej, że lekarz prowadzący namawiał do dalszej diagnostyki.
Po tygodniu przyprowadzono amniopunkcje. Potwierdzam, sam zabieg nie boli, wykonany sprawnie i szybko; praktycznie po kilku minutach wyszłam z gabinetu i pojechałam do domu, gdzie przez kilka kolejnych dni oszczedzałam sie.
Wyniki otrzymałam po 3 tygodniach i 3 dniach- prawidłowy kariotyp żeński i dalsze skierowanie na echo serduszka maleństwa.
Podsumowując temat wątku czy warto robic amniopunkcje; ja uwazam, że warto; nie wyobrazam sobie tej niepewnosci do konca ciązy, ale zdaje sobie sprawe, ze jest to sprawa bardzo indywidualna.
Wszystkim oczekującym mamusiom życze samych prawidłowych wyników .