Elomelo to Ciebie jeszcze trzymali,żeby maleństwo uratować?mnie nie,od razu na zabieg,czyżby moglybyc jakies szanse jeszcze?.....że by odżył???tylko lekarze nie probowali?mnie nawet nie podawali żadnych tabletek...może była jakaś szansa tylko poprostu trafiłam na takich lekarzy....

dziękuję za stronę ,przeczytałam i jestem spokojniejsza,o pochowaniu zagadnęłam też ojego męża dziś,nie odp na to nic...jutro spróbuję,sama nie mam odwagi podjać tej decyzji....mam totalną pustkę w sobie,mysli krązą tylko przy jednym ,naszej cząstce z nas samych,która musiała odejsć....
Nisiao - trzy dni byłam w szpitalu ... Lekarze powiedzieli mi, że "od początku było wiadomo, że to tak sie skończy, proszę się nie obwiniać, to nie Pani wina"... Bo oczywiście pytałam czy to moja wina ... Cały czas boję sie, że zrobiłam coś, co zaszkodziło mojemu dziecku ...
Wiem również, że gdyby moje dziecko miało żyć - żyłoby ... Miało byc Aniołkiem - i jest nim ...
Nisiao - nie sądzę, że lekarze chcieliby zabic Twoje dziecko ...
Poszłam na Mszę o Uzdrowienie, pisałam już o tym - nie potrafiłam sobie dac rady z tą stratą ... Tam Jezus przez charyzmatyków powiedział : "JEST TU OSOBA, KTÓRA DOZNAŁA STRATY, ZWRÓCIŁA SIĘ DO MNIE I JA ZAPEŁNIAM TĘ STRATĘ" ... Pamietaj, że w rękach Boga dziecko jest szczęśliwe ... Gdyby miało życ, żyłoby... Zostaw to za sobą, pożegnaj dzidziusia ... Te słowa Bóg kieruje do każdej z nas ... Nie trafiłam tu przez przypadek. Do Ciebie również kieruje te słowa...
Zapamiętaj, że poronienie to sytuacja, w której rodzice zrobią wszystko by dziecko uratować, aborcja, zrobia wszystko by je zabić...
Ty kochana poszłaś do szpitala po ratunek! Chciałaś by to dziecko żyło! Nie zawsze jednak mozna pomóc ...
Kilka dni temu sąsiadka (44 lata) urodziła dziecko - w czasie ciąży podobno piła, paliła, co jeszcze nie wiem ...
My pochowaliśmy Maluszka, chodzimy do niego na cmentarz. Ksiądz odmówił modlitwy w Kościele, przeszliśmy (przez drogę tylko) na cmentarz ze śpiewem na ustach. Złożyliśmy maleńką trumienkę (urnę płodową), w grobie z dziadkami męża ... To się nazywa Pokropek. Ksiądz nie wział od nas ani grosza, a nasze Maleństwo potraktował jak dorosłego ... Mam ukojenie, bo mogę jechać i zapalic lampkę, jest lżej ... Jeśli zdecydujesz się, musisz zadzwonić na histopatologie i dowiedzieć się czy jeszcze możesz odebrac maluszka ...
Najpierw trzeba załatwić akt zgonu - moje dziecko ma dwa imiona, nazwisko ...
Jest audycja na RM "Aniołkowi Rodzice", dałam link ... Tam mówią co zrobić ...