reklama

Bardzo Nurtujące Problemy

kiedys mnie kumple poprosil zebym przekula mu ucho...Wiec wbilam igle do polowy i... prawie zemdlalam...:-D:-D:-D:-D:-D:-D

Co do kolczykow to tez mialam w pempku ale sie zerwal...no i ostatnio cos mnie kusi znowu zrobic:-D
 
reklama
No my już po. Dzięki dziewczyny jakoś przeżyłam.:tak::eek: Nie było wcale tak źle nawet troche lepiej niź na szczepieniu.
A teraz już mam uszka przekłute i tak wyglądam

1006089sx0.jpg


1006086if9.jpg


1006102ho5.jpg
 
Sandrunia pięknie wygląda w kolczykach i świetnie cię Kakaw rozumiem bo też jakoś nie mogę się zdecydować by Izie przebić uszy. Daj znać jak to sie goi i czy mała się już do nich przyzwyczaiła.

co do mycia zębów to u nas nie ma problemu jak ja myję to Iza też się domaga szczoteczki, za to mycie głowy to tragedia, koszmar, itd.... jeśli macie jakieś patenty na umycie głowy to napiszcie proszę.
 
Ślicznie Sandrunia wygląda z kolczykami!!!

Irmaa, Martuś kiedyś też strasznie płakała, jeszcze samo mycie to jakoś szło, ale płukanie to był dramat. Zaczęłam jej śpiewać piosenki, żeby ją zająć, ostatnio był "Pan tik tak", teraz się znudził i śpiewamy "Krasnoludki" :-) No i płuczę Martusi włoski na leżąco (a wcześniej jak siedziała), na początku nie chciała dać się położyć, darła się strasznie, ale właśnie któregoś dnia zaczęłam śpiewać (Martusia bardzo lubi jak jej śpiewamy, często przychodzi i zaczyna tańczyć, wtedy wiemy, że mamy śpiewać), to przestała płakać żeby słyszeć :-) chyba chodzi po prostu o to, żeby znaleźć coś, co odwróci uwagę dziecka od nielubianej czynności.
 
Dobry temat, u nas też wielki problem z płukaniem włosów. Za pierona nie chce sie położyć (a tak długo kapał sie w takiej pozycji:dull:) A jak polewam mu jak siedzi, to wielki żal i już chce myknąć z wanny.
 
reklama
Kakaw - śliczną masz księżniczkę.:tak::tak:

Co do mycia i płukania głowy, to u nas nie ma problemu, bo Wojtek zawsze się chlapał, zawsze miał mokrą całą buźkę, na basenie też mokry z głową. W wannie lubi na przykład jak mu się prysznicem buźkę popryskuje.
My zwykle płuczemy na siedząco. Małż zagaduje Wojciaszka, żeby ten spojrzał w górę, a ja mu szybciutko głowę polewam. Bo niby ta piana w oczy nie szczypie, ale kiedyś po takim spłukiwaniu szamponu po twarzy Wojciaszek zaczął płakać i trzeć oczka. Więc teraz wolę, żeby piana mu na buźkę nie leciała.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry