To i ja się wypowiem w temacie :-) przez większą część zycia miałam w domu zwierzaki, najpierw psa który wiernie spał ze mną w łóżku, później kota, teraz też mam kota, przed zajściem w ciążę (na początku września) oznaczałam poziom przeciwciał przeciwko Toxo, wyszło że wszystko mam na poziomie zerowym, czyli nie choruję w tym momencie i nigdy nie chorowałam. Różnie to bywa ze zwierzętami, ale ogólnie chodzi o podstawowe zasady higieny, bo toxo można się zarazić nawet przy przygotowywaniu mięsa na obiad. Więc nie dajmy się zwariować. No i będę bronić kotów ;-) bo nie są wcale głównymi winowajcami :-)