reklama

Ciąża bliźniacza

dokończę pieluchy obszywać :-) a za chwilę w sumie to muszę męża pogonić do malowania grzejników i futryny w pokoiku młodych, do tego dokupić jeszcze do kuchni karnisz na firanki - zazdroski, wysprzątać mieszkanie na błysk, rozłożyć łóżeczka, umyć samochody i odkurzyć...jest roboty od diabła!
 
reklama
ja ostatnio obiecałam mojemu T pyszny obiadek :-) ale normalnie straciłam siły do wszystkiego i zamówiłam pizze :-)
zjadłam dwa pyszniutkie tościki i teraz sobie leżę...
Moja Laura wyciągnęła teczkę 3- latka ze swoimi pracami i od tygodnia co wieczór następuje ich oglądanie....masakra....
Nauczyła się też ostatnio że ja muszę ją usypiać i przytula sie do mojej ręki i mówi: Mimi ( bo jest na etapie zdrabniania słowa mama) kocham Twoją cieplutką rączkę....no i T się wkurza bo potem w nocy przychodzi do nas na łóżko i mówi ,,Ja do Mimi i jej rączki przyszłam się przytulić''
 
Tossa- ja to już od dwóch miesiący jestem bardziej leżąca niż chodząca...na początku jeszcze mnie ciągnęło żeby to zrobić i to ....a teraz T mi nawet nie pozwala sprzątać,wykonuje lekkie prace w domu zwłaszcza jak jest w pracy żeby nie krzyczał :-)
 
Tossa - robokop :-)
Paulinka - Twoja Laura to taki chodzący cukierek :-) U mnie podobnie, ja od początku dużo leżałam, co mnie dobijało,bo z natury jestem pracoholikiem. Widać człowiek do wszystkiego jest w stanie się przyzwyczaić. U mnie mój M odkurza i zmywa podłogi, sam chcę więc go nie powstrzymuje. Przez jakiś czas mył też łazienkę, ale schodziło mu wieki, więc ja przejełam obowiązek.
 
mój też nie pozwala i drze się na mnie , do kompletu dołącza moja mama ...ale ja bym ześwirowała chyba ...właśnie dzisiaj przez to przy burakach się poprztykaliśmy ...
 
walawenderki- oj jak ja musiałam leżeć to w pierwsze kilka dni przeczytałam całą sagę Zmierzch ;-) potem już nie mogłam patrzeć na książki....i teraz też czasem się za coś złapię ale boję się że mogę ,,przedobrzyć''
 
mój też nie pozwala i drze się na mnie , do kompletu dołącza moja mama ...ale ja bym ześwirowała chyba ...właśnie dzisiaj przez to przy burakach się poprztykaliśmy ...

Gwarantuje Ci, że dałabyś rade z leniuchowaniem. Ja dopóki nie zaszłam w ciąże, pracowałam 6 dni w tygodniu, wieczorami chodziłam na kurs. A w 7 dniu obrabiałam dom. U mnie wszystko musiało byc na tip top. Obiadki codziennie, na weekend ciasto, wszytko wyprasowane n bierząco.
A teraz, nie przeszkadza mi nic. Nawet dziś stwierdziłam,że w sumie to po co prasowac pościel po praniu, przecież nic się nie stanie jak założę nie uprasowaną. Ja sobie powtarzam, jeszcze się narobię przy bliźniakach.
 
walawenderki- oj jak ja musiałam leżeć to w pierwsze kilka dni przeczytałam całą sagę Zmierzch ;-) potem już nie mogłam patrzeć na książki....i teraz też czasem się za coś złapię ale boję się że mogę ,,przedobrzyć''

Ja byłam na fazie Cień wiartu i Głos anioła. A teraz czekam na ksiązki o wychowaniu dzieci :-D
Muszę przyznać ze trochę z czyania się wyleczyła od kiedy zagosciłam na forum. Wole tu spędzać czas :-)
 
hihihi, to tak samo jak ja prawie ciągle na forum, teraz jak mamy remont to przebywam u mamy z Laurą większość dnia i ciągle słyszę ,,znowu na komputerze'' :-) cieszę się ze mam już prawie calutką wyprawkę:-) a najbardziej się cieszę że jadę w czwartek na to usg :-) wiem powtarzam sie ale ale wizytę u swojej gin mam dopiero 17 paz. ja bym tych 4 tygodni nie wytrzymała :-) a tak to jak coś nie tak tłumaczę sobie że jeszcze tylko kilka dni i fachowiec mnie obejrzy :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry