reklama

Ciąża bliźniacza

reklama
o ludzie agata twoj maz to jakis skarb chyba:-D:-D
hehe moj tez musi duzo wytrzymywac np dzis zrypałam go za nic i to tak konkretnie az sama sie na koniec poryczalam doslownie jak male dziecko
 
oj tam Mati, widocznie mu się należało:-), a tak serio ciąża to czas emoocjonalnych wyzwań przynajmniej dla mnie, jak słysze, że to taki wyjatkowy czas błogości i szczęścia to sama mysle, że z innej planety jestem. Pewnie, że takie chwile tez sa ale dla mnie to roller coster róznych emocji...a do stwierdzenia, ze jak dziecko to cos wtym jest ja teraz wyjątkowo szybko potrafie przechodzic od śmiechu do placzu:-), ciekawe jak przezyjemy połóg hahhaha zamkna mnie w psychiatryku
 
lilly zgadzam sie z toba maz bedzie na korytarzu:-D:-D
niuleczka ja to juz tez kwalifikuje sie do psychiatryka
bo coraz gorzej ze mna niezle mi psycha siada delikatnie mówiac
 
mój mąż chce być przy cesarce - i w tym szpitalu gdzie będę rodzić, to może być na sali, chyba że będzie jakaś komplikacja...
Nigdy natomiast nie chciał uczestniczyć w porodzie sn - i tu nie chodzi o obrzydzenie ( ja nawet nie rozumiem jak facet może swojej żonie/dziewczynie powiedzieć że się brzydzi:no:)
Mówił mi że to kwestia braku odporności na zadawany mi ból, nie będzie mógł patrzeć jak cierpię, a że jest wybuchowy, to może zrobić albo powiedzieć coś czego nie powinien w stosunku do personelu. Poza tym ja chyba prędzej wolałabym rodzić z mamą albo jakąś doświadczoną kobietą, a nie z facetem, który nie ma pojęcia o tym w jaki sposób może przebiec poród.
 
Oooo toliveistodie co to za magiczny szpital?
Mój małż bał się, że będzie musiał być przy porodzie...on nawet dr. Housa oglądać nie może biedak...ale jak się okazało, że cesarka i w szpitalu w którym rodzimy tylko przez szybkę popatrzy to mu ulżyło :-)

A jeśli chodzi o moje humory to ciągle na nie czekam...cholerka, jakieś słabe hormony czy jak...Mąż ciągle mówi, że jakaś spokojna jestem...wyluzowana i szcześliwa...
Jak już mam przyzwolenie to bym chciała dac czadu, bez konsekwencji :-D
 
Ostatnia edycja:
reklama
Powiedzcie mi jakie kosmetyki kupujecie? Zbieram już ostatnie rzeczy do kupienia bo za 2 tygodnie do szpitala:-(
ja z kosmetykami nie szaleje mam do mycia taki zel z pompką z nivea, balsam do smarowania hipp i krem do pupy linomag. moim zdaniem nie ma co kupować emolium, czy oilatum, jak ze skóra maluszka jest wszystko ok.

magda ile twoje chłopaki ważą?
lekarz juz maluchów nie waży, przekonamy sie w piatek:)

pierwszy ciążowy kryzys w 39tc - ło matko ja juz mam za soba cale pasmo, a wiem że im dalej w las będzie ich przybywac więc Jesteś wyjatkowo odporna i dzielna!!

Dziewczyny czy przy cc może byc mąż? I w ogóle jakie macie podjescie do porodów rodzinnych? Bo ja kiedys myślałam, ze absolutnie nie, potem, że tak a teraz chyba znów na nie, zreszta jak rozmawiałam z kilkoma facetami kiedys na ten temat to mówili, że niestety byli obrzydzeni i potem sex już nie był ten sam. Sądzę, że oni to odbieraja inaczej niz my i się zastanawiam czy dla kilku chwil, gdzie oni i tak pomóc nam jakos szczególnie nie moga ryzykowac dalsze pozycie. Jak tu kiedys Yummy pisała - oni z jakieś słabszej gliny są. Choc na pewno sa i tacy, którzy widząc trud, cierpienie i pot żony podczas wydawania na świat ukochanego dziecka zblizaja sie i doceniaja ta kobiete bardziej - ale to wyjatki potwierdzające regułę - a jakie jest Wasze zdanie?
ja zawsze wiedziałam, że podczas porodu bedziemy razem..niestety jak rodziłam Damiana, to panowała świńska grypa i szpitale były pozamykane, a teraz cesarka. J przy samej cesarce byc nie może, ale jak mi wyjmą dzieciaczki to dostanie je na recę:)
nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż mi powiedział, że dla niego poród rodzinny jest obrzydliwy i że później nie będzie mógł się ze mną kochać..on sam strasznie chciałby byc ze mna, no ale niestety nie może..nie rozumiem takiego podejścia niektórych facetów..co innego strach przed uczestnictwem w porodzie, ale obrzydzenie???????
Fajnie, ze masz takiego wyrozumialego i troskliwego męża:-), dylemat z głowy. Ale ja wiem, że oni sa inni, rozmawiałam osttanio z kolegą, który mwoi, że pomoc w goleniu żony a potem opatrywaniu tych ran po szyciu była dla niego traumatycznym doznaniem i dopiero po 2 latach kryzys małżeński sie kończy...przykre to
nie bedę komentować, bo ciśnienie mi skoczyło:P

Oooo toliveistodie co to za magiczny szpital?
Mój małż bał się, że będzie musiał być przy porodzie...on nawet dr. Housa oglądać nie może biedak...ale jak się okazało, że cesarka i w szpitalu w którym rodzimy tylko przez szybkę popatrzy to mu ulżyło :-)

A jeśli chodzi o moje humory to ciągle na nie czekam...cholerka, jakieś słabe hormony czy jak...Mąż ciągle mówi, że jakaś spokojna jestem...wyluzowana i szcześliwa...
Jak już mam przyzwolenie to bym chciała dac czadu, bez konsekwencji :-D
u mnie tez hormony nie szaleją;) jestem spokojna, chyba bardziej niz przed ciążą:) dobrze mają ci nasi faceci:)

jej dzis juz środa..dwa dni nam zostały.. :)
miłego dnia:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry