ja lewatywy nie miałam, miałam być na czczo w razie co - niestety goliła mnie połozna bo ja nie byłam w stanie w szpitalu cokolwiek zrobić bo ani nie było jak z lusterka skorzystać ani nie miałam jak się schylić z wielkim brzuchem - wygoliła sobie tyle ile było jej potrzebne - najpierw ogolili, potem zacewnikowali, potem kazali przejść na stół operacyjny i wygiąć grzbiet - poczułam coś jakby komar mnie udziabał i nagle poczułam że nie czuję nóg i szybciutko kazali mi się kłaść na stół :-) dali maseczkę z tlenem , założyli na palec sondę , postawili parawan i się zaczęło :-)

