Niuleczka, moja znajoma tez miala takie jazdy po porodzie, miala cesarke i male (nieidentyczne) widziala tylko przez sekunde. Ale za to maz mogl z nimi pojsc jak ona musiala odpoczywac. A nad imionami zdecydowali zanim jej dzieci przyniesli, nie bylo problemu z rozroznieniem bo byly 1kg roznicy i ta mniejsza w brzuchu byla bardziej ruchliwa i po porodzie bardziej krzyczala. Ale jak to jest w przypadku identycznych blizniat to nie mam pojecia. Wolalabym porod silami natury i od razu je ze soba miec, ale mam slaby wybor.
Wiolka i Ankos, mi tam sie nie spieszy do porodu bo sie dobrze czuje, jestem na zwolnieniu, pogoda piekna a ja nie mam zadnych przeciwskazan by robic wszystko co do tej pory robilam. Jakbym w szpitalu byla albo musiala lezec caly czas to pewnie tez bym odliczala, a tak to mowie do moich Robaczkow by jeszcze w brzuchu siedzialy bo mama musi sobie odpoczac na zapas, ksiazki poczytac, dvd poogladac, ze znajomymi na lunchyki sie umawiac, bo wkrotce sie skonczy. Dobrze sie czuje i pierwszy raz od skonczenia szkoly (12 lat temu) mam duzo czasu tylko dla siebie, wiec niech Robaczki sie tam 'gotuja' az beda duze i razem od razu wyjdziemy ze szpitala, bez zadnych inkubatorow itp. Ale czy posluchaja to inna sprawa;-).
Dzidka, u mnie nadal nie ma rozstepow, moze to dlatego, ze przed ciaza troche schudlam i mialam zapas skory, ktora sie teraz rozciagla, ale sie nie ludze, na pewno jakies swinstwo wyskoczy.
A u nas lozeczko nadal nie kupione, Ikea za rogiem, lozeczko wybrane, ale i tak bysmy go na razie nie skrecali, bo mogloby stac w sypialni przez nastepny miesiac albo i poltorej, wiec najwyzej maz kupi jak bede w szpitalu. Bo w koncu na poczatku Robaczki beda w jednym spaly, ciekawe jak dlugo.