reklama

Ciąża bliźniacza

Palam, kolejnego kopa to możesz zasadzić swojemu mężowi ode mnie. Wyobrażam sobie, że mężczyznom trudno jest wczuć się w naszą sytuację, ale odrobina pomocy nam się należy. Przecież nosisz w brzuchu Wasze wspólne dzieci a z tygodnia na tydzień będzie Ci ciężko wszystko samej robić. Nie mówiąc juz o tym jak dzieci przyjdą na świat. Tak jak radzi marcikuk, jeśli po rozmowie mąż nie zmieni zachowania, przestań wykonywac wszystkie obowiązki. Zrób to co dotyczy Ciebie. Jak mąż zgłodnieje a w szafie nie znajdzie czystej bielizny to może zacznie doceniać Twój wysiłek i Ci pomoze. A ruchy dzieci to juz tuż tuż. Sprawiają wiele radości :-)

Ja nie słyszałam o zakazie podnoszenia rąk do góry. Mam wiele pomocy ze strony męza, ale niestety nie mogę wszystkiego zrzucić na jego barki. Biedaczysko nie miałby kiedy spać ;-) Zakupy robię sama i przynoszę je do domu. Pranie, gotowanie to też narazie moja działka. Ale sprzątanie, prace remontowe, odśnieżanie czy nawet prasowanie to działka emka :-)

Marcikuk, Twoje bobasy są przesłodkie :-)

Dee Dee, jestem w szoku po Twojej wiadomości. Trzymaj się kochana. Niech córeczka szybko dochodzi do zdrowia.

A ja dziś byłam na badaniu u gina. Sznka ok, hemoglobina poszla w górę, serducha dzieciakom biją. Mam dalej przyjmować żelazo. W środę mam II usg genetyczne i badanie echa serduszek dzieciaków. Za 2 tygodnie badanie z glikozą. Mam stres przed tymi badaniami.
 
reklama
Lilonka dobrze, że jesteś czujna:-). Transfer oczywiście 16 sierpnia-uprzedzałam kiedyś, że zdarza mi się intelektualnie niedomagać :tak:.

Bojka wielkie dzięki za listę, bo wpadłam w szał zakupów wyprzedażowych i obawiam się, że mogę przesadzić.

Miss to w Twoim przypadku nic innego jak tylko zachodzić i chodzić w ciąży :-D. U mnie już jest opuchlizna, wysiadły oba nadgarstki, przypałętała się cukrzyca, pojawiło się białko w moczu...dalej się nie zagłębiam, bo jeszcze coś znajdę. Ale ogólnie to się nie skarżę-zniosłabym o wiele więcej dla dzieci. Tak jak pisałaś-po tragicznych przeżyciach zawsze coś w głowie zostaje. Od kiedy czuję ruchy to jestem troszkę spokojniejsza, ale i tak cała ciąża to dla mnie ogromny strach.

Marcikuk Ty na siebie uważaj, bo jeszcze bąble zarazisz :wściekła/y:. Lekarze nie mieli obiekcji żeby szczepić ciężarna ?

Eevlee
powodzenia na badaniach ;-). Tylko niech Ci nie przyjdzie do głowy, żeby zmieniać sposób odżywiania przed testami glukozowymi.

Palam weź Ty porządnie nogę rozbujaj i zapal kopa na obudzenie mężusiowi. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ja miałabym dźwigać wodę, a M by ją pił (po tym jak sam nie chciał mi jej kupić). U mnie wystarczy, że powiem, że jestem zmęczona i M bez dyskusji dokańcza to co robiłam. Zresztą sam chce mnie we wszystkim wyręczać. I jest tak jak dziewczyny też piszą, że czasami przesadza. Nie zawsze tak było, sporo musiał się nauczyć, lekko zapewne mu nie było, ale niestety obowiązkami należy się dzielić. Musisz poważnie porozmawiać z M, bo skoro teraz nie garnie się do pomocy to co będzie jak pojawią się dzieci. Ile jesteście razem ?

A co do apetytu to ja nie narzekam :-D. Ale może to dlatego, że nie wszystko mogę i mam wyznaczone godziny:baffled:
 
Najważniejsze to umieć sobie odpuścić - nie błyszcząca kuchenka i wc są w życiu najważniejsze. Znam babeczki, które się zaharowują, żeby w domu wszystko było idealnie perfekcyjne, do tego praca, pranie, gotowanie, przetwory, pieczenie. Teraz jest czas kiedy my i nasze bobasy są najważniejsze:-)

Tigla - ja też jestem rozkojarzona, właśnie zawaliłam sprawę w pracy - tzn podałam zly adres załadunku tira - bagatela 700 km różnicy. Mam nadzieję, że uda się to odkręcić, bo normalnie sumienie mnie gryzie.
 
cześć dziewczyny,

przeczytałam wszystko, ale ostatnio jakoś mało ogarniam i nie odniosę się do wszystkich za co z góry przepraszam.

Egoistycznie zacznę od siebie - u nas ok. Już zdecydowanie bliżej niż dalej i czekam na czwartek bo mam wizytę u gina, no i wyznaczenie terminu cc. Zaczyna do mnie docierać, że za najdalej dwa i pół tygodnia zobaczę moich kochanych synów. Niesamowite... :-)

Pisałyście o tych granicach, które sobie stawiacie, że np po 30 tyg będziecie spokojniejsze itp. Też tak robię i wierzcie mi zawsze te granice przesuwają się do przodu jakimś cudem i ciężko rzeczywiście jest je przekroczyć bo one ciągle uciekają. Choć jak sobie patrzę wstecz, to Bogu dziękuję, że tak wiele już za mną i że jestem na tym etapie na jakim jestem i że nie chciałabym się cofać, ale fajnie by było żeby wytrzymać jeszcze tyle a tyle... itp... Tak samo jest z ruchami - czułam się super kiedy chłopaki zaczęli ruszać się w miarę regularnie, ale znowu, są dni kiedy jeden jest bardziej aktywny od drugiego, a za tydzień na odwrót, to zawsze martwię się o tego mniej ruchliwego, a potem oboje strzelają fochy i nie chcą się ruszyć. A ty się mamo martw... :baffled:

Onlyone - co u Ciebie?

Dee Dee strasznie Ci współczuję... i modlę się za malutką, żeby dała radę.
 
Dziewczyny, podczytuje, ale duzo spie... Jakos mi juz ciezko, czuje sie inaczej, nie wiem czy to juz sie zbliza... Nie mam na nic sily, caly dzien w pizamie. W niedziele wybralam sie jeszcze na szybkie zakupy z m, ale to juz nie dla mnie.

Miss cinname - wlasnie wczoraj przylecieli. Zobacze sie z nimi chyba dopiero w niedziele, jak jeszcze bede w domu - zdadza mi relacje co tam w PL. no I zdjecia przywioza, bo pierwszy raz widzieli swoja pierwsza wnusie (moja szwagierka urodzila 3 mce temu).

DeeDee przykra wiadomosc, nie potrafie wyobrazic sobie co czujecie.
Smutna wiadomosc, tym bardziej, ze na takim etapie... Jesli bedziesz w stanie i miala troszke checi napisz prosze, co sie stalo... Trzymajcie sie!

Madmax odpoczywaj, lez, i nawet nie probuj sie wpychac w kolejke :) cacaluje przepraszam, ze nie pisze do kazdej z was, ale nie mam jakos sily. Postaram sie nadrobic
buziaki
 
hej kochane,

Popieram, chyba dluugie starania i obecnosc naszych emkow w ciezkiej walce o dzidzie pomaga im zreozumiec ze to nie zarty i ze na prawde potzrebujemy ich pomocy. Ja tez moge na swojego zawsze liczyc, chociaz ostatnio duuuuzo pracuje i do tego jeszcze ogarnia chate po remoncie. Ja zwolnilam tempo, chociaz co wrocilam do pracy ale tak tylko na kilka godzin dziennie dla wlasnego komfortu psychicznego. Nie moge usziedziec w chacie gdy tam caly tem remontowy balagan.
W srode mam wizyte u doktorka, moze podejrzymy plaec ;-) jestem bardzo ciekawa czy sie uda.
Palam - ja to kilka razy pokazalam mojemu emkowi forum i teraz nawet nie musze mu mowic co moge a co nie bo regularnie podczytuje i i uwaza abym nie robila rzeczy ktore moga zaszkodzic. Dodatkowo ma dowod ze to naturalne (a nie moje kaprysy)w ciazy a zwlaszcza blizniaczej ze mezowie pomagaja jak moga oby tylko wspomoc swoja zonke i miec zdrowe dzieciaczki. Spruboj moze pomoze. Troche edukacji moze pomoze.
onlyone -gdzie jestes???? jak sie trzymasz.
sade masz racje co ma byc to bedzie, zyjmy nadzieja ze nasze malenstwa beda zdrowe.
Oj jak ja bym chciala juz miec ten 30 tc zaliczony.
No nic mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze i rzymam kciuki za Was.
DeeDee modle sie goraco za coreczke i obojgu Wam zycze duuzo sil.
marcikuk p-zdrowiej nie daj sie przeziembieniu. Jak tam u was w Szkocji??? duzo macie sniegu, bo u nas troszku popadalo ale juz stopnialo:wściekła/y:
 
Onlyone - to masz tak jak ja. Ja śpię na raty, w nocy trochę, w dzień trochę, poleguję z przymkniętymi oczami i wyczekuję końca stycznia. Chodzę półprzytomna. Patrzę na TV nie wiedząc na co patrzę. Czytam, nie pamiętam połowy przeczytanego tekstu i muszę się wracać. Tak to chyba jest na końcówce. Przypomnij mi - na kiedy wyznaczyli Ci cc?
 
Hakimatermin mam na 28/01. Ja mam tak samo, jestem zmeczona, obolala, nie moge sie skupic, a w srodku jakas nakrecona... Do tego po tej wiadomosci od DeeDee jestem jeszcze bardziej podlamana. Kurcze na takim etapie... Coraz bardziej boje sie o moje maluchy, no i do konca nie wierze, ze bedzie ok. Nie powinnam tak myslec, wiem, ale co zrobic... Najchetniej bym poszla spac i spala az do cesarki, bo niby juz tak blisko, a tak daleko. Sama koncowka, a tak mnie doluje, ze szok....
 
Onlyone, ale ja przejrzałam posty od dee dee i z tego wynika, że te wody to jej odeszły w połowie listopada, czyli to nie był ten etap ciąży na jakim my jesteśmy teraz tylko o wiele wcześniej - nie wiem czy pamiętasz, ale dee dee pisała, że wody jej odeszły jak szła z auta do apteki i się przestraszyła, że to wody, a lekarz w szpitalu jej powiedział, że wszystko jest ok, a w ostatnim poście dee dee napisała, że to jednak były wody - przynajmniej ja tak rozumiem to co napisała.
 
reklama
Hakima no wlasnie, ja tez przejrzalam posty... Dziwne, ze lekarz twierdzil, ze to nie wody i jest ok...

Palam wiem cos na temat pomocy... Na szczescie moj m pomaga mi, ale musze mu palcem pokazywac. Za to moja siostra i siostrzeniec to normalnie masakra, coraz gorzej... Teraz juz nawet okien nie poodslaniaja rano jak wstaja. Ja wstaje, musze ogarnac po nich w kuchni, gary pomyc, podloge przetrzec... Juz ostatnio byla draka, bo powiedzialam, ze skoro na pomoc nie moge liczyc, to niech chociaz mi nie szkodza... Ale co z tego, tydzien, dwa dobrze, a potem znowu to samo...
czekam az pojde do szpitala, bo na pewno tak nie bedzie jak wroce.... Grrrrrrrrrr
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry