reklama

Ciąża bliźniacza

reklama
No więc zaczynałam leżenie na czystym magnezie z pompy, tj. duża strzykawa - 60ml na 12 godzin i tak przez kilka dni. Później magnez z kroplówki 2xdziennie. A teraz tylko Luteina 2x2 dowcipnie. Wczoraj doraźnie Nospa, bo szyneczka stawiała się nieziemsko.


Marcysiowa, skutki brania magnezu w moim przypadku, to:
doraźnie:
- bóle i zawroty głowy,
- bardzo silne uczucie gorąca jak przy 40 stopniowej gorączce /robiłam sobie okłady z ręcznika namoczonego w zimnej wodzie/, no i przy tym uderzeniu gorącza problemy z oddychaniem
na stałe:
- pozostały mi na policzkach czerwone plamy w związku z uszkodzonymi naczynkami i pajączki /zamierzam walczyć z tym na razie kremem a jak się nie uda, to pozostanie ratunek u kosmetyczki/.

Jeżeli chodzi o ubiór w szpitalu to:
- chodzimy w większości w ciuchach lużnych i wygodnych, tj. lekkie spodnie i koszulka w ciągu dnia,
- na noc zakładamy koszulę nocną.

Panuje w tym temacie dowolność, są dziewczyny, że chodzą i śpią w koszulach czy piżamach na okrągło.
 
Lilionka - dzięki za relację... Jak widać da się przeżyć wszystko :) Ale fajnie że sobie radzicie w domku fajnie, maluszki są grzeczne,ładnie śpią z tego co piszesz :) Fajnie z tym pobytem męża wyszło - też będziemy próbowali żeby tak dało się u nas zrobić :) Także jakieś słodkości przygotować trzeba będzie - tylko właśnie - pytanie komu je dać????? Pielęgniarkom na połou/neonatologi...? A korzystasz z rożków? i poduszek do karmienia?
Pozdrawiam Cię/Was cieplutko :-):-):-)
 
A my byliśmy dzisiaj u lekarza - jeden Synek waży 1020g a drugi 1150g, także rosną Maluchy :)))
200g w 2,5tygodnia im przybyło. A wiercą się...na wszystkie strony :-)

U jednego lekarz wypatrzył maleńką nieszczelność w serduszku - mówi że nie ma się czym martwić - ze to nie zagraża płodowi - ale że trzeba to obserwować - zazwyczaj - w 99% samo się to zasklepia albo jeszcze przed porodem, albo w pierwszych tygodniach po porodzie... Za 4 tyg.mamy iść jeszcze raz na kontrolę. Lekarz mówił ze gdyby nie to ze na tak dobrym sprzęcie było badanie robione - nikt by tego nie wykrył - w sumie od tej pory nie było mowy o jakimś problemie. Ehhhh no co za pech... Jeden Synek ma skręconą do środka, a u drugiego to serduszko dzisiaj...niby nie ma się co martwić niby....ale weź i się nie martw :/
 
Lilionka - dzięki za relację... Jak widać da się przeżyć wszystko :) Ale fajnie że sobie radzicie w domku fajnie, maluszki są grzeczne,ładnie śpią z tego co piszesz :) Fajnie z tym pobytem męża wyszło - też będziemy próbowali żeby tak dało się u nas zrobić :) Także jakieś słodkości przygotować trzeba będzie - tylko właśnie - pytanie komu je dać????? Pielęgniarkom na połou/neonatologi...? A korzystasz z rożków? i poduszek do karmienia?
Pozdrawiam Cię/Was cieplutko :-):-):-)

U mnie w szpitalu wyglądało to tak, że maluchy były po jednej stronie na oddziale noworodkowym, a ja po drugiej stronie na położniczym - na obu dyżurkach położne dostały coś do kawy;-) Rożki (mamy takie z mothethooda) u nas bardzo się sprawdzają. Maluchy śpią spokojnie ciasno zawinięte, co prawda standardowy rzep jest na nie za duży, więc wiążemy pieluchami. Poduszki do karmienia nie mam - cały czas myślę - na razie walczymy z domowymi poduszkami - ja się obkładam, a mąż podaje mi maluchy i zabiera. Ale dzięki temu karmimy oboje na raz:-)

No właśnie z tym zamartwianiem - szczerze po porodzie jest jeszcze gorzej;-) cały czas nasłu****emy z emkiem, dodatkowo jako wcześniaki mamy mnóstwo badań dodatkowych i generalnie tu kichną, tu psikną i człowiekowi serducho staje.
 
Ostatnia edycja:
Lilonka - twoje cc wygladalo prawie tak samo jak moje. Tyle, ze ja pojechałam do szpitala na 7, a o 9 już mnie ciachali. Ale przed znieczuleniem tak sie trzęslam ze strachu, ze kazali mężowi żeby mnie trzymał. Moje maluchy oba tez wyly jak je wyciagali - coś pięknego - sama wylam... Dostałam tez tlen bo słabo mi sie zrobiło i myślałam, ze odjade. Na poporodowej byłam 2 godz zanim mi dali maluchy bo dostałam jakiś drgawek i mnie monitorowali, ale podobno to po znieczuleniu lub którymś specyfiku dozylnim. Cewnika sie bałam, a wieczorem jak przyszła mi wyjąć to prosiłam żeby mi do rana zostawili. Zgodzili sie ;) faktycznie po jest strasznie, ale teraz już nawet nie pamietam ;) Najgorsze, ze tu maluchy masz cała dobę przy sobie, mąż nie może zostać, a pielęgniarki pomogą "jak im sie zachce". Także najwieksza porażka to pobyt w szpitalu, obolala, pocieta z blizniakami do ogarniecia...
 
A i jeszcze coś dziewczyny: jak będziecie sie zastanawiać nad monitorami oddechu gdyby któryś maluch nieregularnie oddychał, to nawet sie nie zastanawiajcie. U mojego Nikosia 2 dni temu zapaliła sie czerwona lampka! 15 sekund nie oddychał a mam taki ze po 15 sek włączają sie wibracje, jeśli 5 następnych nic to alarm. Wstalam na karmienie i myślałam ze zawału dostanę jak zobaczyłam czerwona diode! Wibracje musiały go obudzić i złapał oddech. Jezu nie wiem co by było gdyby nie ten monitor!
 
reklama
Onlyone jak to dobrze,że masz te monitory - jak to dobrze,że nic się nie stało Nikosiowi! i dziękuje za poradę - na pewno zaopatrzę się w takie monitory.

Dziewczyny wszystkie Wasze rady są bezcenne :tak: dziękuje
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry