reklama

Ciąża bliźniacza

Cannot ja w tej chwili odczuwam takie jakby rwanie po obu stronach brzucha, także w pachwinach, czasem też pobolewa mnie cały brzuch i plecy, aż starch pomyśleć jak to bedzie później.
 
reklama
Dolores takie bóle jak opisujesz są bardzo normalne i świadczą o tym, że macica się rozciąga, a dokładnie więzadła:) Ja też miałam takie bóle, teraz troszkę rzadziej, najgorzej jest rano jak chcę wstać z łóżka:(
 
Witam nową mamusię na forum. Życzę bezproblemowych następnych miesięcy.
Ja jestem po wizycie u lekarza. Wszystko jest OK. Szyjka zaczyna się powoli skracać, ale powinna jeszcze trochę wytrzymać. Chłopaki duże, mają po 2300 g. Następna wizyta (jak wytrzymam) za 2 tyg. i będziemy się umawiać na cc i szpital.
Dolores, twoje bóle to typowe objawy rozciągania więzadeł macicy, która rośnie coraz intensywniej. Ja miałam najgorzej w 5 i 6 miesiącu (bóle, skurcze, plamienia), wtedy wzrost był najintensywniejszy.
 
Napierajka, super że masz takie dobre wiadomości od lekarza. Najważniejsze oczywiście, że chłopaki mają już dobrą masę. Oczywiście, niech posiedzą jeszcze trochę i obrosną w tłuszczyk, rzeczywiście dwa tygodnie to minimum. Ale pewnie w grudniu to już będą chciały Święta spędzić z rodzicami :-) Trzymam kciuki, żeby terminy Ci się tak ułożyły, żebyś już na Święta była z maluchami w domu :tak: Zazdroszczę Ci, że już masz tak mocno z górki

Misiarska - a z jakiego powodu miałaś plamienia, w szpitalu nic Ci nie powiedzieli? Bo ja też tak miałam miesiąc temu, obeszło się na szczęście na strachu. Poleżałam trochę, brałam luteinę i magnez i wszystko wróciło do normy. Teraz biegam jak wcześniej (oczywiście dokąd zadyszki nie dostanę....:zawstydzona/y:) Gratuluję Ci parki, jak będę wprowadzała informacje do tabeli o Ani - naszej nowej koleżance, to Cię przekoloruję :-)
 
Misiarska gratuluję parki!
Karmelova, tak zaczynam pakować torbę do szpitala. Dla maluchów biorę na początek po 3 komplety: bodziaki, pajacyki (cieńsze i grubsze), skarpetki. Poza tym po 2 czapeczki i łapki-niedrapki. No i oczywiście pieluchy. Z tego co wiem to na początek w szpitalu ubierają dzieci w szpitalne ciuszki. Tak naprawdę nie wiem co się przyda, jakby co to mąż dowiezie. A na samo wyjście ze szpitala to chyba trzeba dzieci ciepło ubrać + mąż dowiezie kombinezoniki zimowe do nosidełek.
 
Napierajka ja podobne rzeczy pakuje do torby i zapisuje na karteczce mężowi co ma jeszcze zrobić i co powinnien zabrać na wyjscie dzieciaczków ze szpitala. Jak patrze na suwaczek to zaczynam się stresować. Jutro mam zamiar zrobić ciasto pewno ostatnie na dłuższy czas..
 
Karmelova, Napierajka - ciuchy dla dzieci nawet jeżeli szpital zapewnia na początek ubranka to bardzo dobry pomysł. Mój synek miał ubranka szpitalne i jednego dnia je zabrudził (chyba ulało mu się wodami płodowymi) i dobrze, że miałam swoje to go przebrałam sama. Dobrze jest też popakować ciuszki w komplety (np. body + pajacyk) i włożyć do osobnych torebek czy woreczków. Łatwiej jest wtedy szukać w wielkiej torbie.
Na początek przyda też się zapas chusteczek nawilżanych (to dla mniej wprawionych w wycieraniu pupek ;-)) no i oczywiście jakiś kremik, żeby nie było odparzeń.
Nie wiem, jak u Was będzie z zawijaniem maluszków. Z mojego syna robili sajgonkę :-D więc kocyk zupełnie nie był potrzebny. Ale do przeniesienia do samochodu jakieś okrycie na pewno się przyda, nawet lepiej niż grubaśny kombinezon, w samochodzie maluszki znowu się zgrzeją a w nosidełku trudno rozpinać. Ale to tylko moja teoria, ja rodziłam wiosną więc nie miałam z tym akurat kłopotu. Teraz jest inna temperatura i na pewno trzeba dzidzie cieplutko zabezpieczyć nawet w samochodzie.
 
reklama
Dziewczyny od wczoraj jestem w domu :-D dziękuje wszystkim za wsparcie i dobre słowo bez Was nie dała bym sobie rady ostatnie miesiące!:tak:
w domu zamieszanie z maluchami no i rodziną która wchodzi drzwiami a jak zamknę to i oknami hehe :baffled: nie jestem w stanie nadrobić ostatnich stron :zawstydzona/y: (teraz nie może za tydzień :cool2:) wiec przepraszam jak na coś nie odpowiem.

Co do porodu ;-) to jak wiecie w sob 16.11 podjechałam na KTG bo mała była malo aktywna, zostawili mnie na patologi. Dwie noce nieregularnych skurczy i w pn na badaniu 4-5 cm rozwarcia i jedziemy na porodówkę. jakiś lekarz na porodówce do mnie że rodzimy SN ale BEZ SKURCZY!! że jakimś balonikiem mi zrobią rozwarcie a potem będę parła bez skurczy :no: to ja szybko tel. do mojego lekarza że chce cc i 2 h. było juz po wszystkim.

Co do samego CC .... to hmm TO MOJE SUBIEKTYWNE ODCZUCIE i raczej nic nie warte - to fajna sprawa. Jedyny mankament że wszystko dzieje się bardzo szybko oni to robią setny raz a dla mnie był to pierwszy i byłam przerażona na tyle że słowa do mnie nie dochodziły :)
o do samego cięcia to anestezjolog podał mi za dużą dawke leków i straciłam przytomność, obudziłam się jak mnie zszywali i zarzygałam im w nagrodę stół :-D potem od razu trafiłam na położnictwo i tam zarzygałam łózko :-D... po ponad 12h pionizacja nic fajnego ale do zniesienia. I z godziny na godzinę już było coraz lepiej. Całość oceniam bardzo dobrze.

Co do maluchów po urodzeniu były na macie grzewczej bo trochę ciepło gubiły, karmie cycem (dwoje na raz :-D) a tak naprawdę cały czas spią.

Ok ide robić w domu jak bedę miała chwilę zajrzę ale dajcie mi trochę czasu. Przy maluchach na razie nie mam za wiele roboty ale nadrabiam zaległości domowe z 2 tyg ( z wielką przyjemnością nie ukrywam).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry