reklama

Ciąża bliźniacza

Justynia, super, że się odezwałaś. Najbardziej cieszę się, że jesteście już w domu i że Ci wszystko dobrze idzie. Chodzi mi o karmienie i śpiące bobasy. Nic lepszego nie mogło się trafić.
Gości trzeba pogonić, przecież teraz sezon infekcji jest, pogoda średnia - wprowadź kwarantannę, ogranicz wizyty do minimum. NIkt nie powinien się obrazić, bo to jest obiektywna przyczyna, a nie Twój wymysł przecież ;-)
Bardzo fajnie, że napisałaś dokładnie jak z cesarką było, dla mnie to kolejne doświadczenie z pierwszej ręki, bardzo cenne. Napisz tylko proszę, jak teraz się czujesz, czy możesz bez problemu nosić maluchy, czy ciągnie Cię coś tam w brzuchu ta blizna? Domyślam się, że tak źle nie jest, skoro masz energię do prac domowych :-D

Uściski dla Ciebie i maluchów!!
 
reklama
Justynia super, że już w domu! A rodzinka i znajomi rzeczywiście powinni być na razie trzymani na dystans, bo różne świństwa mogą przynieść do domu. Fajnie, że masz mleko i karmisz. Uważaj tylko z tym wirem pracy, przerzuć trochę obowiązków na męża i teściową (mamę?). Ty musisz odpocząć i zbierać siły.
 
milla76
ja jestem mało obiektywna w porównaniu poród SN a CC, bo pierwszy poród SN miałam ciężki. Tu są plusy i tu (jak zawsze) ,miejsce cięcia ciągnie strasznie :no:najgorzej po nocy lub jak długo siedzę, maluchy mogę nosić ale swojej starszej nie :-(, 2 maluchów na raz na dziś dzień też jest odczuwalna ale wykonalne. Ale ból związany z raną po CC jest niczym przy bólach porodowych :tak: i tu dochodzimy do sedna - przy SN męczysz się parę godzin a przy CC paręnaście dni. Nie ukrywam że ja bardzo byłam nastawiona na SN (w pewnym momencie) i chyba do samego końca wierzyłam że jest taka szansa np, pojadę na porodówkę z 8 cm i chwila moment i po bólu :cool2: tak nie było zapowiadał się długi poród przy moim maksymalnym zmęczeniu wiec zrezygnowałam- ale nie chce nikogo zrażać do SN. Uwierzcie mi dziewczyny ja po SN gdzie byłam dość mocno nacięta bo miałam założone kleszcze na 2 dzień biegałam jak wściekła i mogłam wszystko robic jak przed porodem... a laktacja brak porównania teraz walcze o każdą krople (maluchy co godzinę przy cyckach, herbatki i laktator) a przy SN przyszło samo.
W
 
Dolores, co do bolu plecow i calego brzucha to niestety tez mam i wcale mi sie to nie podoba, najgorzej jest rano i wieczorem po calym dniu:/
Ja nie wiem jak bede funkcjonowac z wielkim brzuchem. ...

Justynia, jak bd juz miala chwile to chetnie sie dowiem jak karmisz dwojke na raz:) jakos odpowiednio je trzymasz czy moze masz pomoc?
 
Justynia dzięki jeszcze raz. Ja z laktacją miałam problemy też przy poprzednim porodzie (SN). Też szły herbatki i laktator. NIgdy nie doszłam do pełnej formy, mały żarty był i szło pół na pół, a nawet czasem więcej modyfikowanego. Teraz oczywiście wolałabym żeby maluchy były tylko na cyckach (przede wszystkim ze względu na kwestie finansowe), ale pewnie marne szanse są na to. Ale na pewno walczyć będę jak Ty. Teraz mocno trzymam kciuki, żeby się wszystko unormowało.
A maluchy karmisz na raz, spod pachy? Masz do tego jakieś specjalne poduszki? Bo ja wcześniej nie miałam, zwykłe poduszki kładłam na kanapie.
Cannot, Dolores - mnie plecy bardziej bolały na początku ciąży niż teraz. Teraz to jak dłużej stoję na nogach to wtedy się zaczyna, brzuch ciągnie do przodu i plecy wtedy pobolewają. Muszę wtedy usiąść. Smiesznie to wygląda, bo czasem wychodzę np. z kolejki i siadam sobie jak starsza pani... Czasem myślę sobie, że powinnam mieć taką podpórkę na brzuch na kółkach i z tym jeździć:laugh2:
A wcześniej w ciąży to własnie plecy bolały mnie głównie rano, jak wstawałam z łózka. Myślałam, że to wina materaca, nawet chciałam nowy kupować. Ale teraz mi jakimś cudem przeszło...:happy:
 
Justynia - moje serdeczne gratulacje :-)

Milla - w zeszły czwartek dostałam plamienia i dość duże bóle podbrzusza. Dostałam magnez i luteinę jeszcze w szpitalu. No i po szpitalu magnez, luteine i duphaston. No i lekarz powiedział, że po prostu macica zaczęła się rozciągać bardziej. Ja jeszcze ostatnio sporo dźwigałam.... Także wszystko razem i dało efekt. A u Ciebie z jakiego powodu były plamienia? I w którym tygodniu?
 
Misiarska - ja plamienia mialam miesiac temu wiec byl to 19-20 tydzien. Dokladnie tak jak Ty tez zrobilo mi sie tak po tym ja zrobilam sobie szybki spacer z dosc ciezka torba do pociagu. Nie bolal mnie tylko brzuch i wygladalo to przodujace lozysko. Ustalo po tygodniu potem jeszcze kilka dni pozniej znowu lekko mi polecialo jak zmeczylam sie porzadkami. Teraz juz jest ok. O lozysku przodujacym moge zapomniec :)
 
Ja z powodu skurczy i plamienia wylądowałam w szpitalu w 18 tc. Dawali mi dużo magnezu p kroplówce, poza tym no-spa i fenoterol. Z fenoterolem jest trochę tak, że nie wiadomo czy on dział na tym etapie ciąży (ponoć od 25 tc), ale luteina czy duphaston są zbędne. 2 łożyska produkują progesteronu aż nadto. W tym czasie macica po prostu bardzo intensywnie się naciąga i stąd skurcze. Najlepiej to przeczekać w pozycji horyzontalnej, no i oczywiście nie ma mowy o żadnym dźwiganiu!
 
reklama
To mnie dziewczyny pocieszyłyście :-) Ja teraz naprawdę staram się odpoczywać, aczkolwiek dwójka dzieci jest naprawdę absorbująca. Dobrze chociaż, że teraz teściowa mi pomaga... Czyli żyję nadzieją, że to już nie wróci.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry