Witaj Orszula :-) ja od drugiego miesiąca ciąży poszłam na zwolnienie - po pierwsze źle się czułam, dopiero funkcjonowałam ok 12, a do pracy miałam na 7, męczyły mnie mdłości. A po drugie poprzednią ciążę straciłam, więc chciałam tym razem uważać. Pod koniec ciąży, praktycznie ok 4 tyg to leżałam, wstawałam tylko do toalety,no i do lekarza. Urodziłam w 36 skończonym otygodniu. Nie żałuję, że się tak oszczędzałam, ta ciąża była dla mojego organizmu dużym obciążeniem, często miałam problemy z chodzeniem, bo tak ciągnęło wszystko na dole. Orszula powiem szczerze, że chciałam dziewczynki urodzić w takim tygodniu, aby były bezpieczne i samodzielne, żeby nie oglądać dziewczyn w inkubatorach. Całe szczęście wszystko się udało. Tak samo upierał się przy cc.,bo lekarze namawiali na naturalny w związku z tym,że już urodziłam synka. Nie zamienię cc. na poród naturalny, bardzo szybko wstałam po 5 h od cc. ogarnelam się i przy dzieciach robiłam wszystko, uparłam się na karmienie piersią. Moim dziewczynom leci 3 miesiąc na piersi, rosną pięknie :-) Ja jestem za tym abyś obserwowała swój organizm, uważaj na siebie i jak coś się dzieje od razu reaguj, nie bagatelizuj niczego. Ja o płci dowiedziałam się w 14 tygodniu ciąży. Potem już tylko potwierdzali, że dwie córeczki <3 Życzę każdej zabliźniaczonej mamie szczęśliwego rozwiązania, aby dzieciaczki były silne,zdrowe i dawały Wam dużo radości. A Wy okażcie im dużo miłości i cierpliwości, bo bywa różnie ;-)