Eh dziewczyny widzę,ze ciężko już każdej z nas. Ja był chciała wyjść ze szpitala i sobie w domu poleżeć,ale zobaczymy,teraz na KTG miałam ze 3-4 skurcze. Mi dają adalat rozkurczowy. Nie chce jeszcze rodzic wiec mam nadzieje,ze się uspokoi trochę i wytrzymam,ale ciąże bliźniacze wcześniej się kończą wiec dlatego chcą mnie trzymać,oby nie do końca. Na pęcherz i jajniki to strasznie cisną, mnie boli w kroczu tak ze ciężko do toalety pójść,jeszcze dość wcześnie dla nas wszystkich,mogłybyśmy urodzić w 36-37 tygodniu ale nie teraz

wy macie cc planowane a ja póki co na naturalny porod i się boje,ale oby było wszystko dobrze to jakoś damy radę. Mąż działa w domu,łóżeczko i kołyskę przygotował,poprał,butelki,smoczki wygotowak dobrze mu idzie

przyjedzie na noc do mnie a jutro będzie dalej działał,bo my nie przygotowaniam na dzidzie jeszcze a jest jeszcze trochę do zrobienia.