Przekonalam się dziś o tym, że trzeba ufać swojemu lekarzowi i najlepiej z nim wszystko ustalać.
Ja już od pt nie mam skurczy, a dzisiaj dowiedziałam się od pani profesor na obchodzie, że chcą mi zrobić CC juz w przyszłym tygodniu (35tc)! Pytam się jej, po co tak szybko wyciągać maluchy skoro skurcze ustąpiły i nic się dzieje, to zaczęła coś mówić, że dzieci mają już dobre wagi, że jakbym nagle zaczęła rodzić to moze nie być w szpitalu odpowiedniego personelu (?!)...Czyli mało konkretnych argumentów jak dla mnie.
Na szczęście była dziś w szpitalu również pani doktor prowadząca moja ciążę i ustaliła, że jeżeli nic się wcześniej nie wydarzy to będę mieć cesarkę 18.12 czyli w 37+1tc.
Powiem Wam, że mi ulżyło... Teraz byle by wytrzymać do 18.12