Lona Chłopcy są cudowni

wielkie gratulacje! Odnośnie cesarki...liczyłam na pocieszenie, ale cóż, trudno, boję się jej, jak również dochodzenia do siebie juz po, ale to wszystko do przeżycia, jak sobie pomyślę, że moje Maluchy będą już z nami

(choć zdziwiło mnie, że przez 10h nie można podnosić głowy i wstaje się dopiero po upływie doby, mój lekarz o tym nie wspominał, raczej mówił, że po 6 godzinach ściągają cewnik i najlepiej, jak najszybciej postawić się do pionu, choć to nie będzie łatwe, ale pomoże w szybszym dochodzeniu do siebie). Mój mąż miał dwie operacje w pełnej narkozie, podczas jednej z nich miał wycinany kawałek żebra, więc cieli wszystko, jak szło i pociesza mnie, że to nie jest tragedia, że ból nie będzie straszliwy na początku, bo będziemy na środkach, a z czasem szybciutko do siebie dojdziemy dziewczynki, zobaczycie

Wiadomo, nie ma się co nastawiać na bezbolesny zabieg, to nie spa, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie, ale jak sobie pomyślę o 20godzinach męczarni w oczekiwaniu na 10cm rozwarcia i zero gwarancji, że Maluchy będą bezpieczne, to aż mnie ciarki przechodzą i wolę pocierpieć, a mieć większą pewność, że z dziećmi będzie ok, więc głowy do góry, damy radę!!! A w 100% zgodzę się z Aylą, że to zależy od czlowieka, jaki ma próg bólowy itp. Ja mimo ogromnego strachu, staram się mysleć pozytywnie, choć też często zadaję sobie pytanie: jak poradzę sobie z dwójeczką? ech...
A tak, jak i Wy, całą ciążę zastanawiam się, skąd będę wiedziała, który był po prawej, a który po lewej stronie?

Pozdrawiam Was Brzuszki i życzę spokojnej nocy z jednym wstaniem na siusiu i braku bólu
