Hej Kobitki,
podczytuję Was, ale średnio miałam sily na pisanie, na szczęście przeziębienie jakos udaje mi sie zwalczyć, więc i samopoczucie nieco lepsze (nie biorąc pod uwagę gigantyczną panike przed cesarka i jeszcze wiekszy strach, że zechca wyjść wcześniej, bo od kilku tygodni jedna główka wisi sobie tuż przy wyjściu, co strasznie przeszkadza w codziennych czynnościach, a i rozpościera wizję porodu sn, co jakoś mnie przeraża). Ja zgagę mam gigantyczną, teraz to już prawie po wszystkim, łagodzę ją sobie miętą, mlekiem, ale nie pomaga za bardzo

tabletek czy mleczek nie biorę, jakoś się przemęczę. Colę..hmmm...pozwalałam sobie na ten zbytek, w małych ilościach, ale jednak i co najmniej jedna czarna herbata dziennie, czuję potrzebę, jak wstaję i już
Jedynka śliczny brzunio, w ogóle bardzo ładnie wyglądasz

Ja chciałabym jeszcze kilka zdjęć przed rozpakowaniem sobie zrobić, ale najgorsze, że nie mam już zbyt wiele siły. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak mialabym wytrzymać 40tygodni...
W poniedziałek z gorączką byłam na ostatniej wizycie u gina, zważył Maluchy, orientacyjnie maja kolejno 2600 i 2400, więc mam nadzieję, że po piatkowym spotkaniu po tej stronie brzucha będzie z Nimi wszystko w porządku, trzymajcie kciuki Brzuszki.
Wczoraj spać nie mogłam i udalo mi się kilka z Was odnaleźć na nk, więc wyslałam zaproszenia

A gdzie można zobaczyć Dzidziusie Kasiony?

jak czytałam przebieg Jej porodu, to przy końcu się oczywiście poryczalam, mam nadzieję, że moje życie też nabierze nowego sensu

Dobra, bo i tak się rozpisałam.
Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie i życzę miłego dzionka z Brzuszkiem i Lokatorami
