reklama

Ciąża po 40

Witam.
Asia powodzenia na wizycie u doktorka.
A co do maluchów i ich pawików-młode jak były malutkie ,to rożnie bywało.
Z Majką były takie przeboje do czasu aż odstawiliśmy w 6 miesiącu mleko -i po partyzancku zaczęła dostawać serki ,przetarte owoce ,warzywa-może to szok dla tych co ich pociechy piją mleczko ,ale były 2 -3 łyki mleka z buteli i pawik.
Przetestowaliśmy prawie wszystkie mleka i było tak samo.
Miłego dnia
 
reklama
Witam się :-D
Malutka znowu zmieniła plan zywieniowy i budzi się o 5.30 co doprowadza mnie do płaczu, wcześniej je około 1 w nocy. Oczywiście już nie zasypia tylko buszuje w łóżku a ja kiwam się nad kawą. Fajnie miałam dwa tygodnie a teraz żegnaj spanko :baffled:
Asiu Ty nic nie czytaj tylko idź do lekarza bo ogłupiejesz. Wiem, że łatwo mówić bo każda z nas posługiwała się doktorkiem google w ciązy, ale schizy potem takie miałysmy że cyrk. Zrób badania i będziesz wszystko wiedziała.
Sandy wracamy do starych dobrych czasów i na zmianę otwieramy nowy dzień z życia forum :-D no to kawa... :)))
 
dzień dobry ... Bestia wyczuła że zpstaję z nia w domu i zrpobiłą mi pobudkę o... 6:03. Jak trzeba iść do żłoba to o 7:30 wstać się nie chce a teraz dziś ... no podłość bestii nie zna granic.
Mleko było, bułeczka była. Nie wiem co jutro z Kubulem zrobimy - teść rybak słodkowodny pojechał dziś na ryby - patrząć na aurę to jutro będzie umierał. Faceci.
 
Dzień dobry :-)

Julce najwyraźniej służy zgaszone światło. Spało dziecię od 21 d0 7:30 :-)

Julka będzie ogrodnikiem. Upodobała sobie jedna doniczkę i gdy tylko odwrócę głowę raczkuje do niej i rozgrzebuje ziemię i ciapa nią po podłodze.Dzisiaj pierwszy raz nie bała się mycia raczek pod bieżącą wodą :)
 
klaczku no to pojechal Karol po bandzie ;-))

Asia dzieki, ale nie mam 40, mam 26, maz skonczy 30 za 3 mies. Wpadlam tu przez przypadek i dobrze mi tu wiec zostalam ;-)

Mia dzis w nocy budzila sie chyba 4 razy, odkladalam na bok i smoczek ale o 2.30 juz szalenstwo ja ogarnelo wiec uspilam mlekiem a o 6 juz pobudka, big kupa i tak polezalysmy do 7.30, byla juz mega spiaca, odlatywala ale Patryk wstal wiec koniec spania...
Znowu o 20 bede nieprzytomna.
 
Dorcia, mila pomylka! Musisz niezle wygladac, laska!
Asia, ja gestoze mialam. W zasadzie nic nie boli, tylko sie puchnie masakrycznie, nawet sie nie zorientowalam wtedy ze cos zlego sie dzieje, a gina w tamtej ciazy to tak troche... hmmm.. zlewalam. Jak przyszlo co do czego, to mi takiego kota ginka pogonila, ze bez oxy urodzilam.:-D Nie masz co czytac, trzeba po prostu do lekarza isc i sprawdzic co i jak. A magnez mozesz brac i bez tego - bralam cala ciaze, dzieki temu nie budzily mnie w nocy skurcze lydek.

Po wczorajszej akcji Karola, dziecie przespalo noc niemal bez przerwy. Ot, wstalam ze 3 razy knebel wetknac. Spal dlugo, moze to kwestia paskudnej pogody, dosc ze dopiero teraz rabi sniadanie i nie jest to butla z grysikiem (zrobil dzihad na sama propozycje), a kanapka z twarogiem i szynka. On jej nie je, on ja zre. Poza tym... eh... rzygania ciag dalszy. Bezmozgi Tyslaw tym razem, ktorego jedyna chyba komorka mozgowa zorientowana jest na poszukiwanie nadajacej sie do zwedzenia zywnosci, jako kocie male namietnie obzeral sie serkiem wiejskim i opijal mlekiem. Kiedy przyszedl do nas, jako 9 miesieczny podrostek, w ramach neutralizowania stresu podawalam mu ow przysmak, ale jakos wymiotowal... Corka jego wlascicielki zeznala ze w ostatnich dniach (przejela gnojka po smierci swojej matki, ale nie mogla go zatrzymac) tez zaobserwowala takie cos. Czyli kotu wyksztalcila sie nietolerancja czegokolwiek w mleku - pikus mi czy cukru czy bialka, dosc ze jak sie idiota dorwie do sera, mleka, jogurtu (a jak znajdzie to sie dorwie) to rzyga jak... no, jak kot. No i sie dorwal. Jakos do tej pory nie piterowal kuchenki, wiec garnek z dziecinnym grysikiem byl tam bezpieczny, ale widocznie kotecku przyszlo do glowy i tam zerknac kiedy poczul ze nikt nie patrzy. W efekcie dom upstrzony polmetrowymi, bialymi "chlustami" kociej zarlocznosci. Normalnie, serce rosnie!:baffled:
 
Asia dziewczyny mają rację, nic nie czytaj! Mi na początku ciąży lekarka zabroniła cokolwiek czytać w necie i tylko dzięki temu nie oszalałam. Idź do lekarza, a my tu będziemy trzymać kciuki, żeby wszystko było ok.

Kłaczek - o rany... Ja się zastanawiałam nad zakupem kuli do zorbingu, celem karmienia bachora wewnątrz tudzież wturliwania na górę po schodach. To latanie po domu z obesranym/obrzyganym pod pachą to jakoś wyjątkowo upierdliwe jest i źle wymyślone.
Ja dziś tylko wyskubywałam mojemu potomkowi avocado z brwi, ale cóż to jest.
Ojej, i jeszcze kot do tego... A pocieszy Cie, jak napiszę że jedna z naszych suk w nocy zrobiła kupę na środku "salonu"?

Zoyka - mi się parę razy zdarzyło zgasić światło w nocy, po kolejnym karmieniu i załóżeczkowaniu i faktycznie, Maks zasypiał lepiej. Tylko ja jakoś wolę go widzieć. Specjalnie tak zamontowałam ochraniacz na łóżeczko, żeby na wysokości Maksiowego łebka była przerwa, leżąc w łóżku widzę dziecko i jakoś jestem spokojniejsza.
Zwłaszcza teraz wolę go mieć na oku - przez sen też korzysta ze świeżo nabytych umiejętności przekręcania się na brzuch...
 
Ostatnia edycja:
Flo, toz to pomysl godzien Nobla! Juz czuje jak mi na rekach ulzylo, bo zwykle nim sie wytocze z bachorem po schodach na pietro to mi wszystko wiednie, a tak... Juz kombinowalam nad jakims pudlem, coby smarkacza wsadzac, wyjsc sobie na gore i na sznurku wciagnac np, ale ta kula brzmi zdecydowanie lepiej, zwlaszcza w obliczu klesk takich jak wczorajsza. Bo jeszcze jak sie obesra, to pikus, ale z takim ociekajacym naprawde nie ma co zrobic. No, chyba ze w folie. Sie nie ma co smiac, ja juz wczoraj w panice lapalam za worki na smieci, zeby go w tym jakos na gore wytransportowac. Karmienie jako takie to nam normalnie idzie, z tym ze nic "ciapciatego" nie daje do rak - moze blad, bo ostatnio dostal banana w plasterkach i mina kiedy go dotknal byla bezcenna.

A! Cos Wam powiem, szczesciem sie podziele. Wszyscy mowia, ze predzej slonce na zachodzie wzejdzie, niz "ciapaty" bonda odda. Nasz Oli "ciapaty" cala geba, bo wyznawca Allaha ortodoksyjny, w chalacie chodzacy itd. Bond to kaucja. A tu wczoraj telefon, ze wlasnie wprowadzili sie nowi lokatorzy do domu na Elizabeth i wplacili bonda, wiec po potraceniu rachunku za prad, Oli chce nam bonda oddac. :szok: Rajmund nawet o tym nie wspominal bo nalezalo traktowac te kwote jako stracona, a tu... Potracil 100 funia tytulem rachunku, 300 nam chce oddac. Kwota potracenia wyglada na moze tylko leciutko zaokraglona, wiec tym bardziej szok, bo przeciez oni tak maja, ze jak sie da gdzies urwac, to na pewno urwa.
 
Ja się zastanawiałam nad zakupem kuli do zorbingu, celem karmienia bachora wewnątrz

:-D:-D:-D..kuźwa umrę tu z Wami ze śmiechu:-D:-D:-D:-D:-D

nie mam szans nic od rana napisać, bachor mi nie pozwala spędzić przy kompie nawet minuty, co podejdę to ona jest obok i wyje, jak odejdę to zaczyna się czymś grzecznie bawić:szok::szok:
nocka oczywiście kiepska....Paćka się obudziła o 1, potem o 5 i już nie zasnęła....dopiero teraz tatus ją wział na rączki i zgasła:no:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry