reklama

Ciąża po 40

Anko - najlepszego na nowej drodze życia, w nowym domu. Oby Wam się żyło pięknie i dostatnio. Dzielne dziewczyny jesteście i psa macie bardzo dzielnego.
Misia - ukłony dla szanownego jubilata!
Ollena - zapomnij... Wózek jest od spacerów. W łóżeczku można posiedzieć chwilkę, jak się ma dużo zabawek. Się je po kolei wyrzuca, kwitując to wrzaskiem. Smoczek? Fajny do rzucania, wypluwania na odległość, wtykania psu w oko albo zgoła w przeciwny koniec. Wszystko natomiast oprócz smoczka jest świetne do pakowania w paszczę - na przykład psi ogon, obuwie, gazeta. A co do czosnku - nie karmię dziecka czosnkiem, ale wrzucam go do wody w której gotuję ziemniaki dla Maksia, bo inaczej nie chce jeść.
Majuska - :-D zabiłaś mnie kostką z kibla:-D...To jedno mnie na pewno ominie - nie mogę używać kostek do kibla, bo szanowny pies traktuje muszlę klozetową jak miskę z wodą. Dobrze, że Paćce się podoba w żłobku.
Zoyka - kolczyki fajne. Jak czytam co robi Julka to wiem czego się spodziewać po moim dziecku za mniej więcej 3 miesiące.
Kłaczku - dzwoneczek słodki.
 
reklama
Witajcie.
Aniu wszystkiego dobrego w nowym domku ,niech się super mieszka.
Spóżnione gratulacje dla Kubusia.
.
Ja dziś biorę się za okna,a w czartek idę znów z Majki klasą na wycieczkę[mam takiego nicponia ,który zamiast iśc w parach lata po osiedlowych chaszczach ,a ja za nim],
teściówka wczoraj dzwoniła z przepisem na wigilię,[bo jak dzwoniłam to jej nie było]
zrobiłam kolorek na włosach[rubinowa czerwień-za dnia się okaże ,jak to wygląda .
miłego dnia:-)
 
dzień dobry ... a ja nieco spóźniona lecę do pracy. Teoretycznie mam urlop, praktycznie ze względu na awarie sprzętu - padły dwie drukarki + xero - tuptam do pracy :-( O swiętach nie myślę. Teściowa w ub. roku się oddgrażała świętami u siebie ale jedzie ze swoją matka do rodziny w stolycy więc minie nas ten przejemny inaczej obowiązek. Moja matka o wigilii milczy - znaczy się ma plany tylko cos mówi o obiedzie światecznym. Jak ja NIE LUBIĘ ŚWIĄT !!!!
Jak się wkurzę i znajdę chwilęe to poszukam jakiegoś wyjazdu na święta bo sam fakt póójścia po chleb przyprawia mnie o dreszcze. Ludzie biegają po sklepach jak w amoku ...
Miłego dnia.
 
Aniu super wieści, cieszę sie , że jesteście już w kupie:-) to najwazniejsze, Wandzia super w podróży, no i Tabcio:-D to teraz tylko życzenia wszelakiej pomyślności na nowej drodze życia, masz racje zrelaksuj się i odpocznijcie, rozpakowanie nie ucieknie;-)

Paćka w żłobku...mmmmmmm...życ nie umierać :-D


Misia polub Święta, co Ci zależy;-):-)
 
No, to ja mam *******owate dziecko w takim razie. :-D Pilot nie sluzy do przelaczania czegokolwiek, tylko do ogryzania. Podobnie z reszta jak stol.

Kamikadze - tak mowili...
 
Ostatnia edycja:
Dziekujemy za zyczenia miesieczne;)

Aniu super, ze jestescie na miejscu! Czyzbyscie mieli wpollokatorow skoro uzywasz kompa kogos innego z domu? zle zrozumialam? A wandzia szok! Mia rzadko kiedy spi w samochodzie... 20h? no rekord!

Flo u nas wozek ratuje zycie w dzien w domu, bo ja gotuje w kuchni a Mia w wozku obok mnie sie bawi i co chwile podaje jej jakas inna lyzke bo szybko sie nudzi ;-)
W sumie to oprocz lezaczka (nudzi sie po 10min) nie mialabym jej gdzie polozyc bedac w kuchni. Mata tez 15 min na brzuchu i zaraz jej niewygodne.
Przyprawiam czasami zupy pietruszka, suszona lub swierza.

misia polub swieta i spedz je z mezem i Kuba...wszyscy inni niech robia co chca;)
Po chleb? chodze bo inaczej bym zbzikowala w domu. Z rana jeszcze nie ma tylu ludzi, popoludniu jest hardcore... Prezentow jeszcze nie mam wiec i tak bede musiala pobiegac.
Dzis pojedziemy do mothercare wybrac foteliki, moze sie uda.


Kupilismi Maxi Cosi Rodi Air Protect, caly w pilki do nogi :-)
mm myslal, ze kupimy pierwszy lepszy fotelik za 40 eu... to mu wytlumaczylam o co tu kaman;) Mia wiec nie dostanie na ta chwile fotelika;)
 
Ostatnia edycja:
Sluchajcie nie chcialam Wam mowic, bo powiedzialybyscie ze placze z powodu cudzego nieszczescia.

Kumpeli mama wyszla z domu o 9 do kosciola, miala zaplanowany caly dzien, o 18 miala isc na koncert, nie stawila sie. Maz jej szukal, sciagnal mojego przyjaciela i corke (kolezanka wlasnie i jej maz) i zaczeli szukac po szpitalach, dzwonic itd. Cala noc nic, rano zglosili na policje, po czym wzieli psa i poszli do lasu obok cmentarza (miala tez isc na cmentarz). Znalezli ja daleko od lesnej drozki, miala zlamanie otwarte, jej rzeczy byly porozrzucane.
Byly rozne wizje, okazalo sie, ze prawdopodoibnie ktos ja potracil i wyrzucil do lasu... szok i koszmar jakis.
Nie wiem jak sie otrzasne, nie mowiac o rodzinie.
Oby tylko bylo tak, ze zmarla na miejscu a nie z wyziebienia sama w lesie... jutro sekcja.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry